wtorek, 12 stycznia 2016

Proteinowa Maska do włosów IL SALONE MILANO


Hej Miśki :)

Dziś chce Wam przedstawić maskę do włosów Włoskiej marki IL SALONE MILANO.

Kilka podstawowych informacji o produkcie


Jest to maska polecana do włosów suchych i zniszczonych, czyli takich jakie posiadam :>

Zalecana metoda stosowania
to nałożenie maski na umyte włosy i spłukanie jej po 5 minutach.

Maska ma delikatny aczkolwiek wyczuwalny zapach, którego nie potrafię określić ^^ Jakiś taki perfumowany.

Konsystencja jest bardzo podobna do znanych chyba wszystkim Kallosów (
taki budyniowaty żel).
Nie spływa z włosów i bardzo wygodnie się nakłada. 



Początkowo miałam pewne obawy ze względu iż jest to maska mocno proteinowa a ja kiedyś zmagałam się z przeproteinowaniem, jednak za razem byłam jej niezmiernie ciekawa.

Skoro już wspomniałam o proteinach to myślę, że warto w tym miejscu przedstawić wam skład :


Aqua, Myristyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Parfum (fragrance), Citric Acid, Imidazolidinyl Urea, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Ethylparaben, Methylparaben, Glycerin, , Propylparaben, Polyquaternium-7, Sodium Beznzonate, Lactose, Peg-8, Lactis Proteinum (milk protein), Peg-8/smdi copolymer, Palmitoyl Myristyl Serinate, Sodium Polycrylate. 

Jak widzicie, bardzo wysoko w składzie mamy proteiny pszenicy.
Proteiny mleczne są bliżej końca, jednak cała maska jest raczej mocno proteinowa.


W związku ze składem, udzielę Wam pewnej rady.
Nie stosujcie tej maski zbyt często.

W pielęgnacji włosów należy zachować odpowiednie proporcje pomiędzy proteinami, emolientami i humektantami.
Ta maska da Waszym włosom mocny zastrzyk proteinowy co oczywiście powinno wpłynąć na nie pozytywnie.
Nie powinno się jednak używać tak mocnych masek częściej niż co 3-4 mycia ponieważ można sobie zrobić krzywdę (przeproteinować włosy).


A teraz czas na odczucia po użyciu.


Maska sprawiła, że moje włosy pierwszy raz od dość dawana stały się sypkie i lejące.
Długo je później dotykałam :>
W zastosowaniu jej solo zabrakło mi jednak dociążenia a końce szybko zaczęły się plątać.

Przy kolejnej próbie zastosowałam więc połączenie tej maski z inną nawilżającą i dociążającą ( w tym wypadu Kallos Blueberry).
Taki mix nałożony na około 20 minut okazał się dla mnie strzałem w 10.

Włosy po takiej mieszance wyglądały pięknie, były błyszczące, sypkie i odpowiednio dociążone.
Zaznaczę tu jednak, że moje włosy są wysokoporowate, bardzo suche i zniszczone przez regularne rozjaśnianie.
U osób ze zdrowymi włosami dociążenie Kallosem mogłoby się skończyć włosami oklapniętymi i wyglądającymi na tłuste, więc w takim wypadku radziłabym stosować tylko maskę Il Salone Milano (ewentualnie z inną dobraną do waszego typu włosów).



Maska od niedawna dostępna jest w Polsce w sieci drogerii Rossman .
Jej pojemność to 500ml a cena około 40 zł (nie znam jeszcze dokładnej kwoty)

Co prawda może się wam wydać że to dość wysoka cena, jednak tak jak wspominałam lepiej stosować ją co kilka myć a nie za każdym razem.
Przy takim stosowaniu spokojnie wystarczy Wam nawet na rok (oczywiście wszystko zależy też od tego jak często myjecie włosy i stosujecie maski).

Jeśli lubicie od czasu do czasu zafundować sobie kurację proteinową to myślę że warto sięgnąć po ten produkt.


Słyszeliście już o produktach Il Salone Milano ?

hair mask, protein hair mask, mask for damage and dry hair, Il Salone Milano hair mask

27 komentarzy:

  1. Ja nie słyszałam anarazie mam pierwszą maskę Kallos i pozostanę jej wierna bo idealnie wpływa na moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest mieć przynajmniej 2-3 różne maski na zmianę aby za bardzo nie przyzwyczajać włosów :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy produkt, na pewno się przyjrzę :) Moim hitem proteinowym jest balsam Bielity z jedwabiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słyszałam o tym produkcie, aż sprawdzę z ciekawości co to takiego.

      Usuń
  3. Bardzo fajna maseczka :) Z racji tego że lepiej nie stosować jej czesto , jest wydajna tak więc cena nie przeszkadza:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu do czasu by się przydała :) ale trochę boję się tego zapachu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zapach jest całkiem przyjemny. Taki perfumowany ale przyjemny :)

      Usuń
  5. Chętnie bym wypróbowała tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę koniecznie wypróbować tę maskę, ale boję się, że mi się znudzi... a mi zostanie jej jeszcze pół opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obiło mi się o uszy kilka słów o tej firmie sama, jednak nic z niej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja ostatnio wcale nie mam czasu na maski... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze staram się jakąś maskę stosować. Inaczej moje włosy się zbyt mocno plączą.

      Usuń
  9. aż mnie kusi. A zastanawialam sie, czy na pewno dobrze czytam, że proteinowa, bo wiem, że boisz się protein, a tu jednak tak - proteinowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, tak proteinowa. Boję się protein ale wiem też że trzeba je od czasu do czasu stosować dla dobra włosów :)

      Usuń
  10. Semilac...niestety dostałam ogromnego uczulenia. Po 2h palce zaczynały mnie mocno swędzić a wokół paznokci pojawiały się pęcherzyki. Zaczęłam szukać informacji w internecie i niestety znalazłam sporo osób, które też to dopadło. Podobno rozwiązaniem może być użycie innej bazy. Jest to tym bardziej dziwne, że przez ponad rok wszystko było w porządku i nagle nie wiem co się stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosowałam pół roku. Z resztą wszystko opisałam tu - http://candymona.blogspot.com/2015/08/uczulenie-powrocio-to-nie-krem-tylko.html
      I też znikąd przyszło uczulenie. Wtedy nie było jeszcze zbyt wielu informacji na ten temat i musiałam się sporo oszukać żeby czegokolwiek się dowiedzieć.
      Najgorsze jest to że już się przyzwyczaiłam do hybryd a tu nagle musiałam zejść na ziemię i wrócić do zwykłych lakierów, no ale jakoś sobie radzę.
      Czasem jak mi pazurek jakiś pęknie to kładę na niego bazę CND Shellac - nie uczula mnie ale też nie wiem jak długo ten stan potrwa dla tego nakładam tylko w wyjątkowych sytuacjach.

      Usuń
  11. hmm całkiem ciekawa maska, tylko szkoda, że taka droga :p ale jak wydajna, to warto się pokusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosztuje sporo ale to marka profesjonalna i maska jest typowo proteinowa, więc jeśli ktoś takowej potrzebuje to warto ją wybrać. Te tańsze zwykle mają sporo mniej protein (gdzieś pod końcem składu).

      Usuń
  12. Też często mieszam takie maski i dają lepsze efekty.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie słyszałam o tej marce :) Kallosa Blueberry uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Całkiem coś nowego dla mnie ,jeżeli jest taka opinia to w porządku pasowało by ją wypróbować.Szukam takich produktów co by pomogły moim włosom.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa jestem jakby u mnie sie sprawdził, 40 pln za pół litra maski to nie wiele zważywszy ze Alfaparf to frzjerska marka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to marka fryzjerska która ma dobre jakościowo produkty.

      Usuń
    2. znam, znam:) ciekawa jestem farby do włosów z tej marki:)

      Usuń
  16. Cudowne zdjęcia kochana! U mnie całkiem nieźle sprawdził się duet szampon plus odżywka i właśnie zabrakło mi maski w moim zestawie! :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...