środa, 5 lipca 2017

The Chok Chok Green Tea - Esencja TonyMoly

Jak już zdążyliście zauważyć, Koreańska pielęgnacja na dobre rozgościła się w mojej codzienności :).
Bywają momenty, w których praktycznie nie sięgam po nic innego, ponieważ Azjatyki mnie nie zawodzą i wiem, że mogę na nich polegać.  W związku z tym wciąż wyszukuję nowości, które mogłabym przetestować i dziś zapraszam Was na recenzję esencji z ekstraktem z zielonej herbaty od TonyMoly.

The Chok Chok Green Tea Watery Essence dzięki zawartości sfermentowanej zielonej herbaty uprawianej w słońcu przez cztery pory roku zapewnia dogłębne nawilżenie.
Wysoko skoncentrowana esencja oparta w 80% na ekstrakcie z zielonej herbaty pomaga spragnionej skórze i dostarcza jej głębokiego nawilżenia
Sposób użycia: Nałóż odpowiednią ilość esencji na twarz i szyje, a następnie delikatnie wklep dla lepszego wchłonięcia.

Esencję możecie kupić na jolse.com aktualnie za 13,58$ (ok 55zł).

Produkt zamknięty jest w plastikowej buteleczce o pojemności 55ml.
Wyposażony został w wygodną pompeczkę, która ułatwia aplikację .

Konsystencja :

Esencja ma formę białej emulsji (serum), która po rozprowadzeniu na skórze staje się przezroczysta i jakby lekko wodnista.
Szczerze mówiąc po nazwie watery essence (wodna esencja) spodziewałam się, że będzie to rzadszy produkt, więc nieco mnie zaskoczyła taka konsystencja, jednak ostatecznie jestem nawet zadowolona, że nie jest to typowy płyn ;). Taką formułę zdecydowanie łatwiej aplikować. 

Zapach
jest bardzo przyjemny. Dla mnie to zapach zielonej herbaty połączony z delikatną  kwaskowatością limonki.
Jeśli więc jesteście fanami herbatki, to aromat powinien Wam przypaść do gustu.

Produkt potrzebuje chwili na wchłonięcie, zwłaszcza jeśli nałożymy grubszą warstwę. Wchłania się jednak całkiem nieźle i na skórze pozostaje jedynie powłoczka, która odrobinkę się lepi. Jest to jednak bardzo delikatna warstewka. Nakładałam na nią nawet makijaż i nic złego się nie działo, tak więc jest ok :). Nie klei się bardzo mocno, więc tym się martwić nie musicie. Zwykle jednak stosuję ją na noc, więc w takim wypadku warstwa ta tym bardziej nie jest żadnym problemem.

W trakcie używanie tej esencji wypryski pojawiają się mojej cerze bardzo rzadko. Mam nawet wrażenie, że aktualnie przy regularnym używaniu, jest nieco lepiej, niż wcześniej. Ja jednak mam takie "fazy", w których moja cera lubi kaprysić, więc ciężko mi ocenić na 100% czy to zasługa tej esencji, czy może innego produktu, którego używam, bo używam sporej ilości kosmetyków ;). A może tak się po prostu złożyło. W każdym razie cera jest ładna, gładka i niewysuszona.
Nie doznałam żadnych podrażnień i ogólnie jestem zadowolona, choć esencja raczej nie stanie się moim hitem / ulubieńcem, ponieważ sama w sobie nie robi zbyt wiele. Myślę jednak, że stanowi całkiem fajne uzupełnienie mojej aktualnej pielęgnacji . 

Wydajność jest całkiem niezła, choć może nie jakaś super. Po aktualnym zużyciu (stosuję od około 3 tygodni) obstawiam, że przy codziennym użytkowaniu skończy mi się mniej więcej po 2 miesiącach.

Skład / INCI:
Camellia Sinensis Leaf Extract, Cyclomethicone, Methylpropanediol,PPG-14 Butyl Ether, Alcohol, Hydrogenated Ethylhexyl Olivate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, 3-O-Ethyl Ascorbic Acid, Citrus Limon (Lemon) Seed Oil, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer,Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables, 1,2-Hexanediol, Tromethamine, Disodium EDTA


Muszę przyznać, że pomimo iż esencja nie stanie się moim hitem, to jestem z niej zadowolona.
Widziałam, że z tej serii są jeszcze kremy, mgiełka, lotion i inne produkty, więc bardzo możliwe, że w przyszłości skuszę się na wypróbowanie czegoś innego.

Podsumowując, nie jest to może najlepszy produkt na świecie, ale sprawdza się u mnie na tyle fajnie, że mogę powiedzieć, iż warto go wypróbować, zwłaszcza że nie jest bardzo drogi jak na koreański produkt.

Lubicie Koreańskie kosmetyki ?
Mieliście może tę esencję ? :)

41 komentarzy:

  1. Niestety nie miałam jeszcze koreańskich kosmetyków, może kiedyś trafią w moje ręce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością. Są coraz bardziej popularne :)

      Usuń
  2. ach ta Koreańska pielęgnacja nie tylko u Ciebie na dobre zagościła ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozgościła się już na salonach u wielu osób :D.

      Usuń
  3. oj jeszcze nic nie miałam z koreańskich produktów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i na Ciebie przyjdzie pora :)

      Usuń
  4. miałam próbkę kremu i był niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Mnie jak widać skusił :D

      Usuń
  6. bardzo dostojnie wygląda ten gagatek:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że nie nawilża bardziej. Ja staram się nie dorzucać do swojej pielęgnacji kosmetyków, które mało robią. Im mniej warstw na mojej skórze, tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a Koreanki właśnie są znane z tego, że lubią mieć dużo warstw :D. Ja sama dopiero jakiś czas temu zaczęłam podążać ich tropem. Wcześniej też mi się wydawało, że jeden krem mi wystarczy :D.

      Usuń
  8. Oprocz maseczek to nic innego nie mialam, wydaje mi się ze to serum dobrze by się u mnie sprawdziło. Moja cere trzeba ciągle nawiązać i wiele kremów nie daje rady :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy produkt, ale jakoś mocno mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jeszcze nigdy nie miałam koreańskiego kosmetyku, może jakąś małą próbkę fluidu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda bardzo ciekawie. Zbieram się do zrobienia zamówienia na Jolse więc wpisze go sobie na listę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem będzie kolejna recenzja z jolse. Już minął miesiąc od kiedy testuję te rzeczy, więc mogę o nich powiedzieć więcej. Zdradzę, że ten 2 kosmetyk jest jeszcze fajniejszy :D. Myślę, że w przyszłym tygodniu pojawi się opinia o nim, a na kanale będzie kolejny film o koreańskiej kolorówce :).

      Usuń
  12. Nigdy nie miałam nic koreańskiego tzn kosmetyków, ale warto się im przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja sama się dopiero zapoznaje z koreańską pielęgnacją :) A coś co porządnie nawilża by mi się przydało. Obawiam się jednak że produkty na bazie zielonej herbaty są dla mnie za słabe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli potrzebujesz mocnego nawilżenia, to raczej powinnaś spróbować produktu typu Sleeping Pack :). Niedługo będę o takim pisała.

      Usuń
  14. Ciekawy produkt, bardzo lubię oglądać koreańskie nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam, ale bardzo ciekawy produkt. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam teraz esencję z 9wishes - kupiłam ją dosłownie na wygląd, tak mi się podobala, ale przyznam, że ta seria z Tonymoly kusi mnie od dawna świetnymi składami i na pewno po esencję sięgnę, przypomina mi troszkę serię z zieloną herbatą innisfree :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszystkie serie z zieloną herbatą wyglądają podobnie ;D. Ma być zielono hihi

      Usuń
  17. Uwielbiam produkty zielona herbata wiec mysle, ze i z tym bym sie polubiła <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie używałam esencji, ale bardzo kusi mnie koreańska pielęgnacja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koreańska pielęgnacja jest bardzo ciekawa :)

      Usuń
  19. Nie znam ale mogłabym wypróbować, koreańskie produkty bardzo dobrze się u mnie sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Skład niestety pozostawia wiele do życzenia :P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...