Hej Słonka
Powiem Wam, że wiele razy czytałam pozytywne recenzje na temat jajeczek - balsamów do ust Eosa i byłam bardzo ciekawa tego produktu.
Nie kupiłam go jednak, ponieważ uznałam że po jakimś czasie stosowania kiedy ta kulka balsamu się lekko zużyje i zrobi płaska to balsam będzie ciężko nakładać na usta.
Bałam się że będę wysmarowana cała naokoło ust przez co powycieram sobie podkład i puder :P
Tu jednak producent jak widać wyszedł naprzeciw oczekiwaniom osób o podobnych myślach jak moje i stworzył Eosa w standardowym dla pomadek opakowaniu.
Podczas grudniowego spotkania blogerek otrzymałam Eosa
o nazwie Pomegranate Raspberry Smooth Stick, czyli o smaku maliny z granatem.
Kilka słów od producenta
Balsam Eos jest w 100% naturalny, w 95% organiczny co oznacza, że nie zawiera glutenu, parabenów, ftalanów oraz wazeliny!
Zawiera natomiast olejek jojoba, masło shea oraz witaminę E,
dzięki którym wspaniale nawilża usta, sprawiając że są one aksamitnie gładkie i zdrowe.
Zapewnia również długotrwałe nawilżenie.
O produkcie ode mnie
Opakowanie pomadki jest standardowe dla pomadek ochronnych.
Nie ma na nim żadnych ozdobników a jedynie niewielkie logo EOS.
Jest jednak dużo lepiej wykończone niż w tanich balsamach.
Opakowanie zamyka się na klik i bardzo dobrze trzyma jeśli zostanie prawidłowo zamknięte. Nie ma więc obawy że otworzy się w torebce.
Uwierzcie, że w mojej torebce jak wszystko powrzucam to pomadki przechodzą prawdziwe próby wytrzymałości i ta dała radę :D
Początkowo, sztyft był jeszcze zapakowany w ochronną folię, dzięki czemu wiedziałam że nikt przede mną tej pomadki na pewno nie dotykał.
Na folii znajdowały się też podstawowe informacje o produkcie, takie jak wersja zapachowa, nr. serii itp.
Po wykręceniu sztyft ma jasny lekko żółtawy kolor.
Ogólnie jest to pomadka bezbarwna i pełni funkcję jedynie ochronno - pielęgnacyjną.
Dam jednak drobny minus za to iż trafiłam jakiś felerny egzemplarz, ponieważ mój balsam po wykręceniu nie chce się z powrotem wkręcać.
Muszę go docisnąć palcem aby się schował.
Myślę jednak, że jest to po prostu przypadek ponieważ nie widziałam aby ktoś inny miał tego typu problem z tym produktem.
Pomadka pachnie bardzo ładnie, owocowo.
Smak na ustach jest delikatnie słodki ale już nie owocowy.
Działanie
Balsam po nałożeniu na usta zostawia lekko tłustawą powłoczkę ale bardzo przyjemną, nie lepiącą się.
W kwestii nawilżania i poprawy wyglądu ust oczywiście nie zaobserwujemy zmian od razu, jednak przy regularnym stosowaniu usta rzeczywiście stają się nawilżone, miękkie i znikają suche skórki z którymi osobiście miewam problemy.
Czyli, według mnie obietnice producenta zostały spełnione.
Dodatkowo balsam ma świetny skład, z resztą sami możecie zobaczyć.
Skład wg INCI :
Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Beeswax/Cera Alba (Cire D’abeille)*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Natural Flavor (Aroma), Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract*, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Rubus Idaeus (Raspberry) Leaf Extract*, Linalool
Dodatkowe informacje o produkcie
Pojemność:4g
Balsam dostępny jest na stronie drogerii Mistic w cenie 21,90zł
Cena tego balsamu jest więc taka sama jak Eosowych jajeczek.
Produktu jest jednak troszkę mniej, ponieważ jajka mają 7g ale moim zdaniem tradycyjne opakowanie na dłuższą metę powinno być wygodniejsze. Tak więc coś za coś :>
Podsumowując :
Balsam Eos w sztyfcie to świetny produkt nawilżający usta.
Jest bardzo wygodny w użytkowaniu i idealny do torebki.
Spełnia obietnice producenta i pomimo tego iż trafiłam na felerne opakowanie to bardzo go polubiłam.
Z pewnością zakupię kolejnego Eosa, kiedy ten mi się skończy.
Balsam Eos w sztyfcie to świetny produkt nawilżający usta.
Jest bardzo wygodny w użytkowaniu i idealny do torebki.
Spełnia obietnice producenta i pomimo tego iż trafiłam na felerne opakowanie to bardzo go polubiłam.
Z pewnością zakupię kolejnego Eosa, kiedy ten mi się skończy.
Znacie Balsamy EOS ?
Jeśli mieliście balsam w jajeczku to dajcie mi znać czy moje obawy o wygodę nakładania kiedy produkt już denkuje są słuszne ;)
Jeśli mieliście balsam w jajeczku to dajcie mi znać czy moje obawy o wygodę nakładania kiedy produkt już denkuje są słuszne ;)
EOS Pomegranate Raspberry Smooth Stick moisture lips eos balm lipstick
ma same zalety i co ważne jest w sztyfcie:)
OdpowiedzUsuńDokładnie :)
Usuńja lubię te kuleczki :) ale wersja zwykłej pomadki pewnie też znajdzie liczne grono zwolenników:)
OdpowiedzUsuńBalsamy Eos są wręcz kultowe :) o tej wersji jeszcze nie słyszałam, ale również uważam, że będzie wygodniejsza w codziennym użytkowaniu :)
OdpowiedzUsuńRacja. Dla mnie to 1 raz z EOSem ale już się polubiliśmy :D
UsuńEosa w kulce miałam i bardzo lubiłam. U mnie jakoś tragedii z nakładaniem nie było, choć teraz zdecyduję się na sztyft :D
OdpowiedzUsuńCzyli jednak coś w tym jest, że nie do końca wygodnie się go używa.
UsuńWidzę, że marka EOS będzie następnym hitem blogosfery :-)Nie miałam jeszcze okazji używać żadnego z ich produktów.
OdpowiedzUsuńMnie się wydaje że jest hitem już od dawana ;D
UsuńJa jednak też dopiero pierwszy raz mam przyjemność z tą marką.
Niektórzy narzekają, że kuleczki słabo nawilżają, ale jak dla mnie są super. :) Tyle że wyleczyłam swoje usta z nadmiernej suchości dzięki odstawieniu popularnych balsamów Tisane i Carmex. Zamieniłam je na Blistex w tubce i zapomniałam, co to suche usta. :) Od czasu do czasu pomażę wargi Blistexem, a na co dzień używam jajeczka EOS (mam wersję Summer Fruit, taką bardziej brzoskwiniową i nie bardzo mi pasuje tylko zapach), balsamu Hurraw! albo balsamu z Lusha i jestem z nich wszystkich bardzo zadowolona. :)
OdpowiedzUsuńJa akurat należę do osób które zapominają o regularnym stosowaniu produktów do pielęgnacji więc i balsamów tak dużo nie używam a usta mam po prostu suche z natury.
UsuńDla nich kiedy zaczęłam stosować EOSa to był od razu taki pozytywny szok :D
Dziękuję za polecenie Twoich ulubionych produktów, być może na któryś się skuszę :)
Ciekawe, czy zdecydowanie lepiej działa od jajeczek :P
OdpowiedzUsuńDziała pewnie tak samo.
UsuńPorównałam składy i są prawie identyczne. Jedyna różnica jest taka, że w sztyfcie olej kokosowy jest na 1 miejscu w składzie a w jajeczku na 3. Cała reszta się zgadza.
Różnić się więc będą jedynie wygodą stosowania.
A mi marzy się właśnie jajeczko o tym samym smaku co Twoje :D Jak zrobi się płaskie to będę je nakładać palcem i po problemie :D
OdpowiedzUsuńJa też długo myślałam nad jajeczkami ale trzeba sobie zadać pytanie czemu chcemy to jajko ? Bo jest modne i ciekawie wygląda ?
UsuńNakładanie palcem jest ok w domu, kiedy możemy umyć ręce przed każdym użyciem ale nie wyobrażam sobie nakładania balsamu palcem kiedy jestem gdzieś na mieście.
Muszę chyba w końcu skusic się na pomadkę eos, słyszę same pozytywne opinie o nich :)
OdpowiedzUsuńBo to fajny produkt :)
Usuńja wolę sztyft więc jak najbardziej fajny produkt ;-) nie lubię grzebać palcami
OdpowiedzUsuńTeż nie przepadam za grzebaniem palcami, szczególnie że mam długie paznokcie i często kiedy produkty mają płaską powierzchnię to muszę wyjmować paznokciem bo palcem się zwyczajnie nie da :P
UsuńChyba jednak bardziej ciągnie mnie do jajeczkowej wersji :>
OdpowiedzUsuńWygląd ma jajko ciekawszy ale wygoda użytkowania na pewno będzie lepsza przy sztyfcie, więc musisz sama przemyśleć co jest dla Ciebie lepsze.
UsuńJa nie chcę się babrać palcami w balsamie kiedy jestem na mieście ale z 2 strony nie wykluczam że skuszę się na jakieś jajeczko do użytku z domu ze względu na to, że jest więcej wersji do wyboru :)
Do mnie jakoś bardziej przemawia wersja jajeczkowa ;D Być może to ze względu na mój sroczo-gadżeciarski instynkt :)
OdpowiedzUsuńHaha, ja też mam taki instynkt ale czasem jednak pozwalam wygrać zdrowemu rozsądkowi :P
UsuńJa muszę skusić się jednak na te jajeczka;;)
OdpowiedzUsuńWiele słyszałam na temat tych jajeczej Eos ale jeszcze nigdy niczego nie miałam z tej firmy! A twoja pomadka wyglada bardzo kuszaco:)
OdpowiedzUsuńWole jednak moje EoSowe jajeczko, ma większą pojemność a działanie i cena niemal taka sama - zalezy gdzie się kupuje ;) A pomadke na bank bym w torbie zgubiła albo by sie zawieruszyła - jajeczko przez swoje opakowanie zostaje szybciej namierzone w mojej wielkiej torbie :P
OdpowiedzUsuńSkoro u Ciebie jajeczko się sprawdza to wiadomo że będzie to dla Ciebie lepszy wybór.
UsuńA jak sobie radzisz pod koniec opakowania ? Nakładasz palcem ?
wooow nawet nie wiedziałam, że można dostać eoski w sztyfcie, ale to jest rewelacyjna wiadomość :DD na pewno sie skuszę na sztyfcik, bo mam balmi i mimo wszystko ta forma mi nie do końca pasuje, bo jak sie spłaszczył to nie wiem co mogę z nim zrobić i jak się smarować xDDD
OdpowiedzUsuńa teraz sobie pomyslałam, ze masz rację z tymi olejkami w kominku, ja miałam parę takich sytuacji, że mi kominek syczał bo się przypalał, a jakieś resztki tam były wszystkiego, muszę zdecydowanie bardziej uważać :)
Dokładnie, też mam Balmi i trochę mnie denerwuje nakładanie, dla tego zakładam że przy jajeczkach będzie tak samo. Szczególnie że Balmi jest nawet nieco bardziej spiczasty początkowo. W domu co prawda mi to nie przeszkadza nawet jak się wysmaruję trochę naokoło ust :P No ale na wyjście to już nie bardzo :P
UsuńWłaśnie mi też nieraz kominek syczał i skwierczał przy olejkach a od kiedy zaczęłam stosować woski to nigdy mi się nic takiego nie przydarzyło bo one nie wyparowują :>
Może dobrą opcją by było wrzucenie nieco wosku do kominka i po rozgrzaniu dolanie do niego olejku ? :>
O Eosach czytam tyle dobrego, ale jakoś nie mogę zmotywować się do zakupu :) fajnie, że jest też wersja w sztyfcie :)
OdpowiedzUsuńTeż tak miałam :D Zwykle mój zdrowy rozsądek mówił mi "nie kupuj bo może się okazać że będzie niewygodny w użytkowaniu" :P
UsuńNie znam, wersja w sztyfcie odpowiednia dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam :) Nie powinnaś żałować.
Usuńoj ja należe do tych kobiet które zawsze z kosmetyczki czy torebki wyjmują odkręconą pomadkę czy szminkę :( fajnie że producent w końcu pomyślał :) te jajeczka są na prawdę mało wygodne :) zapraszam do mnie pozostacsoba.blogspot.com
OdpowiedzUsuńDokładnie. Taka wersja dla osób które wolą klasyczne wydanie balsamów to bardzo dobra opcja :)
UsuńOjej nie miałam pojęcia, że Eos ma i takie cuda ! W mojej torebce też wszystkie pomadki przechodzą próbe ogniową :D
OdpowiedzUsuńChyba w większości kobiecych torebek tak jest :P
UsuńBardzo fajny! :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że mają wersję w sztyfcie :) Nie wiedziałam :) Fajna recenzja :)
OdpowiedzUsuńTeż wcześniej nie wiedziałam że są sztyfty EOS :D
UsuńEOSy mnie nie kuszą, ale uwielbiam sztyfty i granat więc może w przyszłości ta wersja u mnie zagości ;)
OdpowiedzUsuńNawet nie wiedziałam, że są w sticku. W kulce póki co tylko widziałam.
OdpowiedzUsuńTo chyba nowość bo jest jeszcze mało wersji do wyboru w sztyfcie :>
UsuńPrzypuszczam że wypuścili te najbardziej popularne na próbę, żeby zobaczyć czy dziewczynom przypadną do gustu.
Ehh my kobiety, gadżeciary ^^ Co z tego że coś jest niewygodne.. i tak to chcemy ;P
OdpowiedzUsuńJa mam całą szafę szpilek a spytaj mnie jak często je noszę ? :P
Mnie nie kuszą EOS-y,według mnie 20zł jak na pomadkę ochronną to trochę dużo, za połowę tej ceny mam Carmex, który u mnie świetnie się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńA ja nigdy nie miałam Carmexa :P Jestem chyba wyjątkiem :>
Usuńja jakos za eos nie przepadam .. :(
OdpowiedzUsuńKochana, ty to masz tyle wspaniałych kosmetyków że dla Ciebie EOS to pewnie taki szaraczek zwyklaczek :P
UsuńDobrze wiedzieć, że mają sztyfty ;)
OdpowiedzUsuń