wtorek, 12 lipca 2016

Włosowe Hity i Kity - Projekt Denko

 
Przychodzę dziś do Was z postem, którego dawno nie było - Projekt Denko :)

Pewnie zauważyliście, że większość wpisów na moim blogu to produkty, które polecam. To dlatego, że zwyczajnie nie chce mi się tworzyć osobnych postów na temat średniaków, skoro mogę pisać o czymś, co mnie jara i temu poświęcić swój czas ^^ Prosta logika.

Projekt denko jest jednak takim wpisem, w którym niczego nie zamierzam pomijać. Właśnie tu będziecie mogli zobaczyć moje Hity, jak i Kity oraz przypomnieć sobie niektóre produkty przewijające się już wcześniej przez mój blog :)

Dzisiejsza część denka jest w całości poświęcona zużytym produktom do włosów. 
Serdecznie zapraszam wszystkie włosomaniaczki i nie tylko :)

Batiste floral & flirty Blush - Jak już kiedyś Wam wspominałam, jest to moja ulubiona wersja suchych szamponów Batiste. Jej zapach jest delikatny, kwiatowy i nie męczy. Włosy po użyciu szamponu są odświeżone i lekko uniesione.
Więcej na ten temat możecie przeczytać w recenzji - Klik
chętnie kupię ponownie

Batiste XXL volume - Ta wersja suchego szamponu jest nieco inna niż poprzednik, gdyż mamy tu do czynienia z produktem 2w1. Konkretnie jest to mieszanka suchego szamponu z lakierem do włosów.
Osobiście lakieru używam bardzo rzadko, tylko na większe imprezy okolicznościowe.

Ja zawsze stosuję te szampony w taki sposób, że spryskuję włosy i wyczesuję nadmiar. W przypadku tego produktu jest to niestety trudne, ponieważ lakier, jak to lakier ^^ - ma utrwalać fryzurę. Jak dla mnie takie połączenie nie jest do końca trafione.
Wolałabym użyć suchego szamponu, wyczesać porządnie włosy i dopiero spryskać lakierem, gdybym już musiała to robić ;)
nie kupię ponownie

Batiste sassy & daring WILD - Co tu dużo mówić, kupiłam go ze względu na panterkowe opakowanie :P (Kocham panterkę <3 ) Poza nadrukiem, różni się tym od wersji Blush, że jego zapach jest bardziej intensywny i jak dla mnie troszkę mniej przyjemny. Jest to jednak rzecz gustu. Działanie według mnie jest takie samo jak w wersji Blush.
być może kupię ponownie


Babydream fur mama Pflegeol - Ten olejek dla mam, kupiłam za sprawą pozytywnych opinii włosomaniaczek :) Dla niektórych może się to wydać dziwne, że produkt, który ma służyć kobietom w ciąży, jest tak chętnie nakładany na włosy. Ten produkt, to jednak nic innego jak mieszanka przeróżnych olejków, więc nie widzę powodu, dla którego miałby nie wylądować na głowie :D Moje włosy bardzo polubiły ten olej i to moja 2 zużyta buteleczka :)
kolejne opakowanie jest już w użyciu :)

Radical odżywka w sprayu do włosów suchych i łamliwych -
Nie powiem Wam właściwie zbyt dużo o działaniu tego produktu. Dlaczego spytacie? Ponieważ już od pierwszego użycia miałam problemy z pompką. Zacinała się i nie wracała do swojej pierwotnej pozycji. Za każdym razem aby psiknąć kolejną porcję, musiałam wyciągać ten element pompujący. Drażniło mnie to niemiłosiernie, dla tego produkt przestał w szafce z pół roku. W końcu uznałam, że niedługo trzeba będzie go wyrzucić, więc przelałam go do atomizera fryzjerskiego, którego używam do zwilżania włosów przed olejowaniem (jeśli olejuję w trybie dziennym) i tak właśnie zużyłam tę odżywkę na jakieś 3 razy. Co ja mogę powiedzieć po tych 3 razach ? W sumie nic, bo produktu nie stosowałam solo tylko z różnymi olejami.
W każdym razie ta zacinająca się pompka zniechęciła mnie do tego produktu tak bardzo, że więcej po niego nie sięgnę.
nie kupię ponownie


John Masters Organics odżywka i szampon -
ps. Zapomniałam o tych produktach podczas robienia zdjęć do wpisu, dla tego nie ma ich na zdjęciu głównym, a i nawet ta fotka jest nieco inna od pozostałych :>
Od dłuższego czasu mam manię na punkcie dbania o włosy, to pewnie już wiecie ;) Stosuję więc mnóstwo przeróżnych kosmetyków i przyznam szczerze, że bardzo mnie ucieszyło, kiedy się okazało, że wypróbuję te produkty. Zwłaszcza że do najtańszych one nie należą i sama bym ich sobie pewnie nie sprawiła. Moja radość nie trwała jednak długo, ponieważ okazało się, że żadnych cudów nie ma ^^ Ot taki zwyczajny szampon. Włosy myje i tyle, żadnych więcej efektów nie zauważyłam.
Co do odżywki to dla moich włosów jest to średniak.
Nie jest najgorsza, ale niestety solo się nie nadaje, ponieważ moje włosy nadal mocno się wtedy plączą.
nie planuję kupna tych produktów


Green Pharmacy jedwab w płynie - Jest to bardzo fajny produkt do zabezpieczania końcówek włosów. Nie obciąża i nie skleja, ale ładnie wygładza :) Moje kłaczki bardzo lubią aloes a tu właśnie mamy produkt z aloesem, czyli działający nawilżająco. Na dłuższą metę nie zauważyłam jakiejś szczególnej poprawy stanu końcówek, no ale w sumie zniszczonych końców nie naprawi nic, poza nożyczkami ;)
Moim zdaniem naprawdę warto go wypróbować, zwłaszcza że cena to jedynie 7zł
chętnie kupię ponownie

Goldwell trendline extreme - Szczerze mówiąc, nawet nie wiem do końca skąd ten produkt się wziął w moim domu :P Obstawiam, że dawno, dawno temu mama kupiła go tacie, tyle że on sobie włosów nie stylizował, więc produkt tak wędrował, do mnie, do mojego męża i w sumie u nikogo nie zagrzał miejsca.
Dopiero jakiś czas temu, kiedy skończył mi się wosk do brwi, szukałam czegoś, co mogłoby go zastąpić i tak wygrzebałam to oto coś (musiałam wygooglać, bo nie miałam pojęcia jak to nazwać, ale już wiem, że jest to pasta modelująca) i wypróbowałam :D Okazało się, że z brwiami radzi sobie całkiem fajnie hihi. Używałam później tej pasty na brwi bardzo długo, aż do czasu kiedy przerzuciłam się na pomady :) Jeśli szukacie czegoś do brwi, co wystarczy wam na lata, wtedy polecam haha - rzecz jasna to żarcik, bo produkt prędzej się przeterminuje, niż go w taki sposób zużyjecie.
Nie dziwię się jednak, że naszym mężczyznom nie odpowiadał ten produkt do użytkowania na włosy. Jest on trochę jak guma w paście. Ma bardzo gęstą, ciągnącą się konsystencję, z którą łatwo przesadzić i zrobić sobie "kluski".
nie kupię ;)

Szczotki do włosów starego typu - W końcu zdecydowałam się wyrzucić stare szczotki, których i tak nie używam już od ponad roku. Zostały one zwyczajnie wyparte z mojej codzienności przez TangleTeezer oraz Detangler :)
Nie mam pojęcia nawet, jakich były firm, ale ta duża była naprawdę ogromna i całkiem fajnie czesała moje włosy.
Niestety bardziej też je łamała niż szczotki nowej generacji.
więcej nie kupię zwykłych szczotek


Pilomax Wax Aloes maska do włosów - Aloes, Aloes i jeszcze raz Aloes <3 Moje włosy go uwielbiają. Są po nim super nawilżone i w cudownej kondycji. Tej maski zużyłam już 2 opakowania a 3 czeka w szafce :)
Bardzo często mieszam tę maskę z innymi, które dodatkowo nadają włosom śliskości. Wtedy mam pielęgnację full wypas i moje włosy są bardzo zadowolone :)
nowe opakowanie kupione i czeka w szafce

Jeśli chodzi o moich aloesowych ulubieńców, przypominam Wam też maskę Alterry. Pisałam o niej w denku, które publikowałam w lutym - Klik

Kallos Blueberry maska do włosów - Jest to jedna z moich ulubionych masek Kallosa. Szczerze mówiąc, nie wczytywałam się aż tak bardzo w składy poszczególnych wersji, ale testowałam już wiele rodzajów i Blueberry działa na moje włosy naprawdę świetnie. Po użyciu włosy są nawilżone, sprężyste i się nie plączą. Pewnie zdążyliście już zauważyć, że dla mnie nieplątanie włosów jest jedną z największych zalet i najważniejszych cech ;) Dla tego ten produkt ma u mnie wielkiego plusa. Nie mniej jednak moje włosy są wysokoporowate, a przy niskoporowatych mógłby zbyt mocno obciążać.
nowe opakowanie już jest w użyciu


Jak widzicie, w tym denku układ Hitów i Kitów był dość wyrównany.
Pozbyłam się sporo niefajnych, lub średnio fajnych kosmetyków, które tylko zajmowały mi łazienkę. Znalazło się jednak również kilka naprawdę fajnych produktów, zasługujących nawet na miano ulubieńców :)

ps. Pamiętacie to zdjęcie ? :D Jakiś czas temu wrzucałam je na Insta oraz FB.
Dzisiejszy wpis to była właśnie pierwsza część mojego pudełkowego projektu denko. Pozostały jeszcze 3 części :>
Ale nie martwcie się, nie będę ich publikować po kolei, aby Was nie zanudzić :) W międzyczasie pojawią się też inne wpisy. 


Znacie produkty z mojego dzisiejszego projektu denko ?
Widzicie wśród nich jakieś swoje "Hity lub Kity" ? :)

81 komentarzy:

  1. Znam batiste i kallosa- uwieobiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z opisywanych przez Ciebie produktów znam tylko Batiste i muszę przyznać, że średnio lubię go używać, mimo że kilka razy mnie uratował (np. jak zaspałam do pracy). Drażni mnie ich zapach (szczególnie wersja dla brunetek) i nie bardzo podoba mi się efekt, który dają. Włosy stają się jak nie moje... Sprawdza mi się tylko jako ratunek w ekstremalnych sytuacjach :)
    PS: śliczne syrenkowe tło, zdradzisz skąd? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla brunetek niestety nie ma zbyt dużego wyboru, jeśli chodzi o wersje zapachowe.
      Mnie Batiste ratuje w sytuacjach, kiedy nagle okazuje się, że muszę gdzieś wyjść a nie mam kiedy umyć włosów. To prawda, że włosy są trochę inne w dotyku, takie bardziej matowe i szorstkie, dla tego też dobrze nie przesadzać z suchymi szamponami. Ja nadal używam ich zbyt często, ale włosy bardzo szybko mi się przetłuszczają, więc czasem nie chce mi się myć głowy codziennie. Co do tła, to kupiłam dawno, dawno temu w jakimś sklepiku krawieckim. Mam wersje srebrną i złotą. Chciałam niedawno dokupić inne kolory ale pustka totalna, więc nawet gdybym chciała zdradzić, to nie mam pojęcia gdzie szukać ;)

      Usuń
  3. uwielbiam szampony Batiste, nie mają sobie równych, tylko po nich moje włosy wyglądają naprawdę świeżo i nie są oklapnięte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam :) Testowałam inne marki i średnio mi odpowiadały.

      Usuń
  4. Faktycznie ostatnie zdjęcie może przerazić ilością :D U mnie również spore denko, bo trzeba było przejrzeć kolorówkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządki raz na jakiś czas są konieczne :)

      Usuń
  5. Sporo tych produktów ;) Fajny wpis!
    Muszę też wypróbować ten olejek na włosy dla kobiet w ciąży :P
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Być może i dla Twoich włosów okaże się być bardzo dobry :)

      Usuń
  6. Mi batiste xxl bardzo się spodobał, ale używam go do nadania objętości na czubku głowy, albo do napuszenia włosów jak robię koka - do tego sprawdza się super! Jednak jeśli mam potrzebę odświeżenia włosów to wybieram wersję sweet albo tropical :) Wild również kupiłam ze względu na opakowanie i nie przypadł mi ten zapach do gustu... Mam włosy wysoko porowate więc może ten kallos też by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nosisz koka to może faktycznie wtedy się nadaje. Ja zazwyczaj biegam z rozpuszczonymi włosami, więc u mnie niekoniecznie się sprawdzał.
      Kallosa polecam :)

      Usuń
  7. Spore denko Gratuluję! :)
    Bardzo lubię suchy szampon baliste oraz produkty pilmax.
    Reszty niestety nie znam, ale zaciekawił mnie jedwab w Płynie, chętnie wyprobuje :)
    Pozdrawiam Cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Zamierzam kupić sobie jakiś szampon z Batiste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że od razu trafisz na idealną dla siebie wersję :)

      Usuń
  9. lubię Kallosa Bluberry i ten olejek BDFM, świetnie sprawdza się na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że nasze włosy mają bardzo podobne wymagana :)

      Usuń
  10. Pastę z Goldwella bardzo miło wspominam, ale wtedy miałam krótkie włosy i chciało mi się bawić w ich stylizowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :) Jak widać każdy ma inaczej, bo u nas mężczyźni używać nie chcieli a też mają krótkie włosy. Ja w końcu wyrzuciłam opakowanie w którym była jeszcze ponad połowa produktu.

      Usuń
  11. Jedynie Batiste znam, ale nie wszystkie wersje prezentowane przez Ciebie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię próbować nowych wersji, ale zawsze staram się też mieć w zapasie mojego sprawdzonego Blusha :)

      Usuń
  12. Na jagodowego Kallosa już od dawna mam oko, a teraz jeszcze mnie kusisz tym aloesowym Waxem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Bo ja "zła kobieta jestem" :P Obie maski gorąco polecam :)

      Usuń
  13. a ja myślałam, że te wszytskie suche szmapony z Batioste działają identycznie tlyko różnią się w sumie opakowaniem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre wersje faktycznie różnią się tylko zapachem, ale są też takie ewenementy, które się wyróżniają :D

      Usuń
  14. Pudełko z ogromem zużytych kosmetyków robi wrażenie :)
    Znam maski od Kallosa, obecnie testuję Aloesową i jest całkiem fajna, tej Blueberry nie miałam okazji używać :)
    Suche szampony Batiste zyskały ogromną popularność, ale ja jakoś nie używam tego typu produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja tak wrzucałam do tego pudła i je zamykałam, więc nawet nie wiedziałam ile się tam tego nazbierało w ciągu kilku miesięcy :D Teraz będę nadrabiać denkowo :D
      Ja kiedyś też nie stosowałam wcale suchych szamponów, ale jak raz użyłam, tak zostały ze mną na stałe :>

      Usuń
  15. Batiste uwielbiam, ale nie miałam jeszcze wersji XXL i chyba dobrze, bo widzę wiele opinii, że nie jest zbyt dobra :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie masz czego żałować. Choć najlepiej przekonać się na własnej skórze.
      Wyżej był jeden komentarz od osoby zadowolonej z tej wersji, tyle że do unoszenia włosów przy koku a nie do odświeżania. Pewnie zależy, na czym komu zależy :)

      Usuń
  16. Uwielbiam Batiste i właśnie miałam się kusić na panterkę - właśnie za ten wzór, ale może skuszę się na tą różową wersję, skoro jest fajna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta różowa to taki Must Have. Resztę testuję przy okazji :)

      Usuń
  17. Oliwkę Babydream sama kiedyś stosowałam na włosy.
    John Masters Organics zawiódł, jestem zaskoczona. Jak widać czasem co drogie a wcale nie zachwyciło.
    Batiste jeszcze nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie zdziwiło że JMO sprawdził się tak nadzwyczaj przeciętnie.
      Nastawiałam się na efekt WOW, ale nic takiego nie miało miejsca.

      Usuń
  18. Uwielbiam Kallosa a dopiero kilka razy użyłam swojego! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi Ja to jestem Kallosowa dziewczyna :D Mam Kallosów 2 szafki :P

      Usuń
  19. Uwielbiam szampony batise, teraz moim faworytem jest wersja tropical ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Tropicala jeszcze nie miałam okazji poznać :D

      Usuń
  20. Znam jagodowego kallosa - jest całkiem przyjemny, ale wolę banana albo multiwitaminę ;)
    Batiste miałam wersję tropikalną i zapach nie przypadł mi do gustu :(
    Jedwab GP miałam był taki średni.. Reszty nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od rodzaju włosów. U mnie banan też jest ok, ale jednak Jagodę bardziej lubię. Tropikalnej wersji Batiste nie miałam.
      Być może Twoje włosy nie przepadają za Aloesem, albo potrzebujesz czegoś mocniejszego niż GP.

      Usuń
  21. U mnie ten Kallos niestety nie sprawdził się wystarczająco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dla tego wspominałam, że w zależności od typu włosów może się on różnie sprawdzać. Włosy które zazwyczaj są nisko lub średnio porowate faktycznie nie koniecznie przepadają za tą wersją. Moja mama, która ma ciemne włosy też jej nie polubiła a dla mnie jest bardzo fajna.

      Usuń
  22. Miałam ten panterkowy Batiste, ale nie spodobał mi się zapach, za to bardzo lubię tropical i floral essences.
    Chciałam wypróbować tego Kallosa, ale skoro Tobie odpowiada to raczej u mnie nie sprawdzi się- nie ten typ włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie też jakoś nie polubiłam za bardzo tego zapachu. Niby nie był jakiś bardzo zły, w końcu zużyłam całe opakowanie ;) Ale jednak nie do końca mi odpowiadał.
      Bardzo możliwe, że faktycznie ten Kallos mógłby być dla Ciebie średnim wyborem. Widziałam jednak ostatnio w Naturze przy dworcu głównym małe wersje większości Kallosów. Zazwyczaj widuję ich tylko 2-3 rodzaje. Moim zdaniem na małą pojemność można się skusić na próbę :) Ja tak właśnie kupiłam niedawno 3 maluszki :>

      Usuń
  23. O tym olejku dla ciężarnych w kwestii włosowej czytałam wiele pozytywów, ale nie używałam. W ogóle jakoś ciężko zabrać mi się za regularne olejowanie - kilka podejść było i jak narazie amla jakoś się sprawdza. Batiste znam obie wersje i jeszcze kilka innych - swoją drogą kiedyś ciężko mi było się wczuć w zapach, a teraz jakoś lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie olejowanie bardzo wciągnęło i stosuję je na przeróżne sposoby. Staram się nigdy go nie pomijać, bo moje włosy bardzo lubią olejki :)

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie, no ale są i ciekawe :P

      Usuń
  25. Jak ja nie lubię tej jagodowej maski kallos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo. Ciekawi mnie dlaczego ? Jest nieodpowiednia dla Twoich włosów ?

      Usuń
  26. ładne deneczko, nie ma co :) mam tę maskę Wax Aloes, i już się zastanawiam gdzie zakupię następne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, bo dla mnie to jedna z ulubionych masek :)

      Usuń
  27. Ja także nie specjalnie polubiłam tę odżywkę Radical

    OdpowiedzUsuń
  28. Spore denko, jak na same włosowe produkty :D Uwielbiam Batiste, ta wersja Blush też bardzo przypadła mi do gustu, teraz mam Eden i zapach ma równie przyjemny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem trochę maniaczką jeśli chodzi o włosy :> Używam więc mnóstwo włoso-produktów i nic dziwnego, że w denku też trochę się ich pojawiło :D

      Usuń
  29. Bardzo lubię te szampony z Batiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem wielką fanką Batiste, ale nie wszystkie wersje lubię jednakowo.

      Usuń
  30. Te odżywki z serii Radical chyba wszystkie mają wadliwe pompki, bo ja przy wersji ze skrzypem polnym miałam ten sam problem. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, ale ja już zostałam zniechęcona i nie sądzę abym próbowała kolejnej.

      Usuń
  31. Po kallosy już zdecydowanie nie sięgnę nigdy po tym jak nabawiłam się po nim łuszczycy.. Nawet moja dermatolog potwierdziła że na 90% to kallos wywołał u mnie taką reakcję przy długim stosowaniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze. Pierwsze słyszę, ale chętnie porozmawiam z Tobą na ten temat.
      Ja mam ŁZS, więc ciekawe czy mnie też te maski nie szkodzą.
      Tyle tylko, że ja nigdy nie nakładam ich na skalp a jedynie na długość włosów.

      Usuń
  32. hahahaha jak użyjesz tangle angel to będziesz wiedziała czemu to moja ulubiona szczotka <3 hihi nooo batiste też nienawidze tych 2w1 - straszne shity nie dość że plączą mi włosy to jeszcze robią skorupę na głowie - a feeee! Uuu tych masek jeszcze nie miałam ;p będę musiała je sobie sprawić hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet tylko patrząc na nią wiem, że będzie ulubiona hahah :D
      Jeszcze jej nie rozpakowałam, bo nie miałam kiedy zdjęć do wpisu zrobić, ale mam 6 szczotek tego typu i wiem, że nie każda jest równie dobra. Tak więc bardzo mnie ciekawi jak to będzie :)
      Aloesowego Waxa wypróbuj koniecznie :)

      Usuń
  33. Znam Batiste i najbardziej jednak lubię jego podstawową wersję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też im więcej ich używam, tym bardziej się przekonuję że Blush jest najlepszy :>

      Usuń
  34. Produkt Goldwell myślałam że sprawdzi sie dobrze a tu zaskoczenie. Nigdy nic nie używałam nawet próbki jakieś miałam ich produktów i jakoś tak sie zadziało że nie użyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz :D U mnie jakoś miejsca nie zagrzał, ale to nie znaczy, że komuś innemu nie będzie odpowiadał. Wyżej był już pozytywny komentarz odnośnie tego produktu :)

      Usuń
  35. też lubię ten olejek babydream :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam olejek BabyDream :). Lubię również ten w wersji dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nic z niego nie miałam, ale kilka produktów mnie zainteresowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że znalazłam tu coś dla siebie :)

      Usuń
  38. Co do masek z Kallosa, uwielbiam je!

    OdpowiedzUsuń
  39. Od jakichś trzech tygodni testuję jagodowego kallosa, miałam już bananowego i keratynowego-ukochanego!!! jak na razie jestem zadowolona, kallosy nigdy nie zawodzą! :)
    Jakieś dwa lata temu zaczęłam olejować włosy..i właśnie ten olejek dla mam użyłam jako pierwszy. Uwielbiam go i również polecam :)
    Co do tej odżywki w sprayu, słuchaj ja miałam to samo-BEZNADZIEJNE opakowanie, pompka się zacina. ALE-daj jej szansę, serio, nie dość że pięknie pachnie to ma naprawdę bardzo dobry skład. mam kręcone włosy i używałam jej do reanimowania loków, u Ciebie mogłaby się fajnie sprawdzić np przed zapleceniem warkocza- będzie błyszczący i wygładzony. Miałam parę odżywek w sprayu, zawsze traktowałam je jako takie trochę głupotki, ot żeby coś odświeżyć, żeby włosy ładnie pachniały, ale ta z radicala ma naprawdę mnóstwo dobrodziejstw w składzie i warto spędzić z nią trochę więcej czasu :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallosy i Babydream to takie hity wszechczasów :D Ja bardzo chętnie do nich wracam.
      A z odżywką, skoro tak chwalisz, może kiedyś jeszcze spróbuję, ale jak na razie mam sporo podobnych produktów, których opakowania nie sprawiają tego typu problemów :>
      Tak więc dziękuję za wiadomość i pomyślę czy dać jej 2 szansę.

      Usuń
  40. Też uwielbiam kallosa blueberry :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...