poniedziałek, 4 lipca 2016

Ślubna Gorączka cz.1


Przychodzę dziś z postem, którym pragnę otworzyć nowy rozdział na moim blogu :)
Jak już zapewne zdążyliście się zorientować, będą to wpisy z serii "Ślubna Gorączka", czyli szeroko pojęta tematyka ślubna.

Dziś chciałabym przybliżyć Wam, kiedy najlepiej zacząć planować poszczególne elementy, aby nie zostawić niczego na ostatnią chwilę, oraz jakie kwoty prawdopodobnie przyjdzie na nie przeznaczyć.

Z góry zapowiadam, że wpis będzie długi, ponieważ chcę dość dokładnie wszystko opisać ;) 
Wiadomo, że dla wielu kobiet (jeśli nie większości) dzień ślubu jest wyjątkowo ważny. Wiele z nas zaczyna przygotowania na długi czas przed planowanym dniem zamążpójścia. Niektóre wyobrażają sobie i planują jak będzie wyglądał ten dzień jeszcze przed zaręczynami, a bywa że i nawet przed znalezieniem wybranka  ;)
Sama też myślałam o tym dniu niejednokrotnie, jeszcze zanim poznałam swojego męża. Wyobrażałam sobie jak to będzie, a swoją wymarzoną suknię znalazłam jeszcze przed zaręczynami :P Rzecz jasna w internecie, ale już wtedy czułam, że to będzie TA :>
W końcu nadchodzi ten dzień, nasza druga połówka oświadcza się i już wiemy, że czas zacząć planować na poważnie.

Kiedy już wstępnie wybierzemy datę, zaczynamy się jednak martwić. Zastanawiamy się, czy uda nam się zebrać pieniążki, znaleźć wymarzoną suknię, salę, zespół i wiele, wiele innych rzeczy.

Sama przeszłam przez tę drogę niecałe 2 lata temu - 5 lipca 2014 roku, a cały czas jestem w temacie, ponieważ zajmuję się fotografią ślubną w firmie męża.

Informacje, którymi chcę się z Wami podzielić, są więc oparte na moich własnych doświadczeniach, oraz na obserwacjach wielu par młodych, z którymi mam kontakt.


Na początek szybka rada odnośnie Finansów.
Dobrze jest powiadomić najbliższą rodzinę o swoich planach sporo wcześniej. Dzięki temu będziecie wiedzieć, czy zamierzają oni dołożyć się Wam do organizacji ślubu i wesela. Bardzo często rodzice proponują, że zapłacą za gości ze swojej strony, dzięki czemu odchodzą już spore koszta. Oczywiście musicie też zastanowić się nad tym, jaką sumą Wy sami będziecie dysponować do dnia zaślubin. 
Kiedy oszacujecie już, jaki będzie wasz ślubny budżet, można zacząć poszukiwania oraz rezerwacje.




+ Sala 

Większość ładnych sal oraz tych w przystępnych cenach trzeba rezerwować dość wcześnie, szczególnie jeśli interesują Was terminy letnie od czerwca do września. Osobiście rezerwowałam salę na około 2 lata przed planowanym ślubem.
Akurat na mojej sali nie było jeszcze zbyt wielu rezerwacji, więc spokojnie mogłam wybrać termin, jaki mi odpowiadał.
Są jednak sale tak oblegane, że na 2 lata wstecz mają już zajętych większość terminów, dlatego warto zainteresować się tym na samym początku, aby mieć z czego wybierać .
Cena, jaką ja płaciłam od osoby to 185 zł a wybrałam Dworek Vesaria w Lublinie.
Większość Lubelskich sal ma w tej chwili podobne ceny, czasem jednak poza miastem można trafić tańsze oferty.
Przedział cenowy to około 150-300zł /osobę. Przy podpisywaniu umowy z lokalem
należy też wpłacić zaliczkę.
U mnie było to 2,5 tys. złotych, więc dobrze jest się na taką ewentualność przygotować.

Niektóre sale oferują również sam wynajem lokalu bez obsługi, jednak wtedy trzeba dodatkowo zająć się organizacją cateringu i dekoracją sali. Warto się więc zastanowić, czy taka opcja będzie rzeczywiście opłacalna, oraz czy znajdziecie czas, aby wszystko osobiście pozałatwiać. Pracy przy takim rozwiązaniu jest dużo więcej, a cena często mimo wszystko wychodzi zbliżona do niektórych pakietów oferowanych przez sale weselne.



+ Zespół


Dobre zespoły mają dość napięty grafik. Sama, gdy rezerwowałam zespół 2 lata przed terminem ślubu, zajęłam ostatni wolny lipcowy termin. Podczas poszukiwań warto przeglądać strony zespołów, przesłuchać dema i popytać znajomych. Odradzam szperanie po forach, ponieważ znajduje się tam sporo nieprawdziwych informacji, dodanych np. przez konkurencję.
Rzecz jasna można też znaleźć prawdziwe relacje, jednak czasem ciężko je od siebie odróżnić.   
Ceny zespołów za 1 dzień wahają się w zakresie 2,5 – 8 tysięcy złotych.
Oczywiście można też znaleźć zespoły tańsze, jednak jeśli zależy nam na jakości, to wiadomo, że cena zazwyczaj idzie w górę.  Zaliczka przy podpisywaniu umowy to zwykle około 200-500zł. Ja za zespół (1 dzień wesela) zapłaciłam 5 tysięcy złotych. Początkowo sądziłam, że to dużo, bo wiedziałam, że mogę znaleźć zespół o połowę tańszy. Zwłaszcza że pracując w branży, znam sporo zespołów, które są w porządku.

Postawiłam jednak na jakość i po przesłuchaniu singli wielu zespołów podjęłam decyzję, że „Simon„ jest jedynym słusznym dla mnie wyborem. Podkreślam słowa dla mnie, bo one są tu kluczowe i każdy sam musi się zastanowić, co dla niego ma największe znaczenie. Wiadomo, że nie każdy z nas dysponuje budżetem, z którego można przeznaczyć 5, czy więcej tysięcy na sam zespół i jak najbardziej można znaleźć tańsze kapele, które również bardzo fajnie poprowadzą wesele, a goście będą zadowoleni. Trzeba po prostu poszukać.

Powiem jednak szczerze, że jeśli chcecie przeznaczyć niższą sumę na zespół niż 2 tysiące to lepiej poszukać DJ.
Wtedy będziecie mieć pewność, że muzyka będzie na poziomie. DJ spokojnie można wynająć w cenie już od 1,5 tys.
Ewentualnie znajomy może Wam puszczać playlistę :P Jednak prawdziwy DJ, różni się tym od zwykłego człowieczka, że potrafi zabawić ludzi, dostosować odpowiedni rodzaj muzyki, dobrze poprowadzi oczepiny i stworzy fajną atmosferę na weselu. 

+ Foto
, Video


Tutaj również warto zacząć się rozglądać około 2 lata wcześniej, aby zorientować się w cenach i ustalić, czego tak naprawę oczekujemy.  Za jedną usługę, czyli np. samego fotografa lub kamerzystę trzeba zazwyczaj zapłacić od 1,5 tysiąca do około 3 tysięcy. Są jednak firmy oferujące pakiety foto + video i wtedy ceny za taką usługę często są sporo niższe. Zaliczka przy podpisywaniu umowy w zależności od firmy 200-500 zł.

Zapewne przeglądając filmiki ślubne niejedna z Was oglądała wstawiane na różne serwisy „trailery”. Mają one niezwykle nasycone kolory, rozmyte tło i wygląd jak z filmu. Tego typu produkcje mają też swoją cenę. Są one nagrywane za pomocą lustrzanek, często umieszczonych na specjalnych szynach czy wysięgnikach a sam ślub obsługuje zazwyczaj co najmniej 2 operatorów. 
Sama przed swoim ślubem oglądałam takie filmiki i bardzo mi się podobały, jednak później usłyszałam cenę za sam taki trailer- teledysk ślubny (ok. 15 minutowy) 2 tysiące złotych. Cały film nagrany w ten sposób, w zależności od jego długości miał kosztować 6 - 10 tysięcy zł. Szczerze mówiąc, zatkało mnie, gdy to usłyszałam i uznałam, że film nagrany zwykłą kamerą też może być niebanalny oraz bardzo dobry jakościowo. Powiem Wam szczerze, że nie zdecydowałabym się na wydanie tak wysokiej sumy na samo nagranie, a do tego jeszcze należało doliczyć koszt fotografa.

Wiadomo, że jeśli ktoś ma wysoki budżet, to nie będzie się zastanawiał nad kosztami i może sobie na coś takiego pozwolić i nie zamierzam nikogo celowo zniechęcać, bo to Wasz wybór. Ja po prostu uznałam, że jest to dla mnie zbędny wydatek.
Są jednak też minusy tego rodzaju nagrań, poza ceną rzecz jasna. Aparaty, aby uzyskać tak świetną jakość, potrzebują naprawdę dobrego światła. Często taka ekipa umieszcza wielkie halogeny na Sali, które robią z niej „lotnisko” – przynajmniej mnie tak to się kojarzy :D  Jeśli więc zastanawiacie się nad taką formą nagrania, dopytajcie dokładnie o wszelkie szczegóły, żeby później nie było zaskoczenia. 


Jeśli planujecie swój wymarzony dzień i chcecie, aby był idealny, należy już 2 lata wcześniej zarezerwować,
lub przynajmniej rozpocząć poszukiwania : Sali, Zespołu, oraz obsługi Foto-Video.
Warto też przygotować sobie już wtedy pieniążki na zaliczki, które prawdopodobnie mogą wynieść Was około 3 tysięcy.

Te 3 podane powyżej rzeczy, należy zamawiać w pierwszej kolejności.
Jest jednak wiele innych, równie ważnych spraw do załatwienia, których nie powinno się zostawiać na ostatnią chwilę.
Opiszę je dla Was w moich kolejnych wpisach z serii "Ślubna Gorączka" , jednak potrzebuję chwili, aby wszystko rozplanować i o niczym nie zapomnieć. 

Mam nadzieję, że nowa seria przypadnie Wam do gustu, oraz pomoże osóbkom, które już planują, bądź zamierzają rozpocząć planowanie tego wyjątkowego dnia :)

* Zdjęcia zawarte we wpisie, są mojego autorstwa a zostały wykonane na potrzeby firmy mojego męża - Studio Fantazja Dobrzyński :)


Dajcie znać, czy wpis przypadł Wam do gustu :*

 
ślub i wesele od czego zacząć planowanie, ślub co najpierw , ile wcześniej trzeba zamówić zespół, jakie są zaliczki zespół sala weselna , kiedy zacząć planować ślub, planowanie wesela

36 komentarzy:

  1. Ja jestem w trakcie "planowania planowania" :D Mężczyzna jest, pierścionek jest, tylko pieniędzy jakoś nie bardzo ;) Ale wpis bardzo fajny, mam nadzieję, że w przyszłości opiszesz bardziej szczegółowe rzeczy, które zazwyczaj ciężko ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne że tak. Na razie to dopiero pierwszy wpis z tej serii i taki bardziej ogólny, od czego zacząć a w kolejnych skupię się na mniej oczywistych rzeczach i będą też bardziej szczegółowe informacje :) Może chwilami nawet zbyt szczegółowe :D
      Ps. Powodzenia w zbieraniu pieniążków. Wiem że to nie łatwe.

      Usuń
  2. Dobrze, że mam już to za sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi a ja bym chciała jeszcze raz :p

      Usuń
  3. Kosztowne to wszystko, ale później pozostają miłe wspomnienia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, jeśli ktoś chce mieć piękne wesele, to koszta są wysokie.

      Usuń
  4. Nawet nie sądziłam, że należy wszystko planować już 2 lata wstecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też później. Z tym że, tak jak wspomniałam niektóre zespoły czy sale mogą mieć już zajęte terminy i trzeba będzie szukać innych. Ja miałam od początku wizję swojego ślubu i wiedziałam czego chcę, więc wolałam wszystko zaklepać dużo wcześniej. Z resztą pary też do nas dzwonią na 2 lata przed swoim ślubem, więc to już zaczyna być normalne. Każdy woli wcześniej, niż później szukać i kombinować.

      Usuń
  5. Chętnie będę czytać wpisy z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się z takiej serii :). Ten dzień mam jeszcze przed sobą, tak więc wszelkie tego typu informacje są na wagę złota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Czyli jest już kilka osób, które są chętne na kontynuację. Cieszę się bardzo, bo nie widziałam, czy ta seria się w ogóle przyjmie.

      Usuń
  7. Dla mnie totalna bzdura, to 2 -3 lata wczesniej. Ja w 4 miesiace wszystko znalazłam i ogarnełam i bynajmniej nie na łapu capu i byle co. Pare lat wczesniej szukac i rezerwowac -to jak sie ma chyba wymagania a la ksiezkiczka Kate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię anonimie.
      Od samego początku pisałam " jeśli planujecie swój wymarzony dzień". Nie powiedziałam, że nie da się tego zrobić w krótszym terminie, tylko że jeśli ktoś ma swoją wizję i chce mieć wszystko tak jak chce, to te 3 rzeczy dobrze jest załatwić dużo wcześniej. Zwłaszcza jeśli chce się mieć ślub w konkretnym terminie.
      Ja wiedziałam jaką chcę salę i tak jak napisałam, na mojej były jeszcze miejsca, jednak podczas poszukiwań trafiłam też na takie, na których mój termin był już zajęty i gdybym chciała akurat którąś z tamtych sal, to musiałabym zmieniać termin a tego nie chciałam, bo dla mnie ta data coś znaczyła.
      Gratuluję, że w 4 miesiące wszystko Ci się udało :) W sezonie ślubnym jest to niemal niemożliwe aby wszystko zgrać w tak krótkim czasie. Co innego rzecz jasna na jesieni czy w zimie, wtedy jest większe pole do popisu.
      I owszem. Ja chciałam ślubu jak księżniczka Kate, w końcu taka okazja zdarza się raz w życiu. Swoje wpisy oczywiście kieruję do osób podobnych do mnie, które mają swoją wizję i wiedzą czego konkretnie chcą - chcą mieć ślub i wesele idealne.
      Poza tym, ja się cieszyłam samymi przygotowaniami i dla mnie to był bardzo fajny okres. Nie wiem czemu miałabym robić to wszystko na szybko w kilka miesięcy. Nawet gdym była w ciąży, to wolałabym poczekać aż urodzę i dopiero wszystko na spokojnie przemyśleć, pozałatwiać i mieć tak jak chcę. Oczywiście każdy może mieć inne podejście a ja prezentuję swój punkt widzenia, oraz par z którymi mam okazję współpracować.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Candymona. Z mojego punktu widzenia, mam taką budowę ciała, że przymierzając wiele sukienek, żadna nie była dla mnie idealna. Chciałabym mieć uszytą pod wymiar. Krawcowa nie podejmie się takiego wyzwania, łącznie z poprawkami w 4 miesiące. Do tego, przytaczając post, 4 miesiące przed ślubem i wolny termin sali, kosmetyczki, fryzjerki to FART, gdyż ktoś najwidoczniej zrezygnował.
      Dużo by opowiadać. Ja mam ślub przed sobą i tak jak Candymona napisała, sala która mi się marzy, ma już pozajmowane terminy na 3 lata. Będę czekać! :)

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Sama też miałam podobnie z suknią, bo moja wymarzona okazała się najlepsza, ale nie była dostępna od ręki. Właśnie około 4 miesięcy trzeba było na nią czekać, bo była sprowadzana z UK. W końcu kupiłam tę samą suknię używaną, więc się dało szybciej, ale to nie zmienia faktu, że tak wiele rzeczy zgrać ze sobą w czasie to wielki FART, jak wspomniała Michalina.
      I masz przykład powyżej, terminy na sali zajęte z 3 letnim wyprzedzeniem.
      Jasne że można znaleźć inną, tylko dla czego rezygnować z czegoś co nam się marzy ?
      Przecież tego dnia nie powtórzymy, a przynajmniej większość z nas nie powtórzy ;)

      Usuń
  8. Z chęcią poczytam serię ślubną, bo może w końcu sama się zdecyduję na ślub ;) Przyznam szczerze, że nie jest to dla mnie marzenie, a katorga i najchętniej wszystko chciałabym załatwić w tydzień i mieć święty spokój :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi :D No to widzę, że mamy zupełnie inne podejście, bo ja uwielbiam wesela i planowanie, ale to nic :D
      Fajnie, że chcesz poczytać na ten temat, może się przekonasz, choć ogrom informacji, które mam do przekazania może też przytłoczyć :P Mam nadzieję jednak, że tak się nie stanie :D
      W tych czasach, niestety nawet cywilnego nie załatwisz w tydzień :D

      Usuń
  9. My przyspieszyliśmy ślub o pół roku, bo nie chcieliśmy już czekać :) Miał być w kwietniu w tym roku, a finalnie był we wrześniu w zeszłym. Na przygotowania miałam pół roku i uważam, że wszystko było dopięte na ostatni guzik :) Niestety z natury jestem perfekcjonistką, pedantką więc było ciężko, bo ciągle coś było nie tak. Plusem była niewielka ilość gości (50). DJ na którym mi zależało zwolnił się termin więc w ogóle wszystko się pięknie zgrało :) I nawet skrzypaczkę udało mi się załatwić miesiąc przed! Ale przy większej ilości gości i mniejszym szczęściu warto planować wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie miałaś szczęście, że DJ zwolnił się termin, bo wrzesień jest miesiącem dość obleganym, jeśli chodzi o śluby.
      Ja też jestem perfekcjonistką, dla tego właśnie tak wcześnie zaczęłam wszystko planować. Wolałam uniknąć sytuacji, w których coś by było nie tak :D
      Faktycznie miałaś niewielkie wesele. Jeszcze mi się nie zdarzyło uczestniczyć w takiej imprezie. Zwykle jest około 130 osób, ale tak kameralnie też fajnie :)

      Usuń
    2. Ja chciałam najbliższą rodzinę i parę znajomych, bo nie lubię hucznych imprez - źle się wtedy czuję :( A chciałam podczas ślubu czuć się swobodnie :) Za to raz byłam na weselu na 300 osób i przygotowania trwały 3 lata :D Wtedy jest co planować! Choćby ułożenie gości przy stołach ;)

      Usuń
  10. Ja jeszcze ślubu nie planuję, ale post bardzo mi się spodobał :) Jest bardzo precyzyjny :) Ceny są naprawdę sporę, nic dziwnego, że większość młodych decyduję się na ślub kameralny, bądź cywilny. Mnie zawsze zastanawia jak zgrać termin, by wesele odbyło się w ustalonym przez parę terminie. Wszystko planowane musi być chyba z 3 letnim wyprzedzenie. Jak dla mnie to masa czasu, nie wiadomo co może się wydarzyć w ciągu tych kilku lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i masz rację, ceny są wysokie, dla tego właśnie warto zaplanować wszystko dużo wcześniej. Część osób faktycznie rezygnuje z wystawnego przyjęcia ze względów finansowych ale myślę, że jeśli zaplanujemy sobie kilka lat wcześniej, że np. w 2019 roku zamierzamy się pobrać, to wtedy można sobie powoli odkładać pieniążki.
      Wiadomo że 2-3 lata to kawał czasu, ale w końcu ślubu nie planujemy z byle kim, tylko z osobą z którą wiemy, że chcemy dzielić życie. A jeśli związek miałby się rozpaść, to i tak się rozpadnie, więc nie ma co się w ten sposób nastawiać.
      Jak już przyjdzie pora na Ciebie, to mam nadzieję, że moje wpisy okażą się pomocne :)

      Usuń
  11. do mojego ślubu zostały niecałe trzy miesiące, powoli rozdajemy zaproszenia:) salę, fotografa i kamerzystę zarezerwowaliśmy półtora roku wcześniej, na szczęście Ci wybrani przez nas mieli wolny termin, który zarezerwowaliśmy na sali:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to już niedługo, Gratulacje ! Faktycznie czas rozdawać zaproszenia :D
      Czyli w sumie, też około 2 lata przed ślubem zaczęliście wszystko planować.
      Dla mnie to właśnie taki czas w sam raz. Z terminami nie ma szaleństwa i jest jeszcze chwila, aby się nacieszyć okresem narzeczeństwa :)

      Usuń
  12. Ja raczej nie planuję takiego dużego wesela, raczej skromną uroczystość dla najbliższych więc sporo tego typu kosztów odpada;) Ale z chęcią poczytam wpisy na ten temat;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mimo wszystko i tak znajdziesz kilka ciekawych podpowiedzi w moich wpisach :)
      Zamierzam skupić się też na bardziej szczegółowych aspektach, które są ważne również przy mniejszych uroczystościach.

      Usuń
  13. Świetny wpis, choć ja już jestem pięć lat po ślubie to oczywiście pamiętam przygotowania do ślubu! Ślub zaczęliśmy planować dwa lata przed i najtrudniej było znaleźć fajną salę ale jakoś się udało się znaleźć jeden wolny termin , zespół oraz fotografa miałam z polecenia przyjaciółki więc się nie przejmowałam. Najgorsze było to, że wszystko planowaliśmy na odległość z Irlandii, ale daliśmy radę. Gdybym mogła, z chęcią powtórzyłabym raz jeszcze ten najwspanialszy dzień Naszego życia. W dniu Naszego ślubu poczułam się jak księżniczka, była biała limuzyna którą zawsze chciałam mieć, tiulowa suknia typu Princessa z długim welonem w kościele oraz taniec wymyślony przeze mnie itp. A co najważniejsze nie stresowałam się, pamiętam jak z ciągłego uśmiechania się, później bolała mnie szczęka hehe.
    Fajnie, że będziesz prowadzić posty w stylu Ślubna Gorączka ! Na pewno wielu dziewczyn się ucieszy i będziesz mogła im doradzać !!! Pozdrawiam cieplutko kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhuhu :D To widzę, że też miałaś spore wymagania skoro tylko jeden termin był wolny :D
      Zespół faktycznie dobrze jest wybierać z polecenia, choć ja się wyłamałam i wzięłam totalnie nieznaną mi kapelę :D Zauroczył mnie głos wokalistki i po prostu powiedziałam że "muszę ją mieć" :P

      To jest właśnie najlepsze, kiedy dzień jest taki jak tego chcieliśmy.
      Widzę, że obie mamy bardzo podobne podejście do tych spraw.
      Też miałam Princeskę i długaśny welon do kościoła + teren :D

      Ale szczerze, to ja w ogóle słabo pamiętam swój ślub :D Minął tak szybko, że nawet nie wiem kiedy ^^ Mimo wszystko, też się nie stresowałam, choć dzień przed mieliśmy pewien mały problem bo się okazało, że zamówiony samochód się zepsuł ^^ Udało się jednak szybko załatwić drugi, niemal taki sam jak chciałam, więc wszystko było idealnie :)

      Cieszę się, że Ślubna Gorączka spotyka się z pozytywnym przyjęciem :)

      Usuń
  14. Ja już po 6 lat :) Często wracam do tego dnia myślami :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna seria, na pewno wielu dziewczynom się przyda :) Uff to nie dla mnie. Co prawda uwielbiam planować i organizować różne rzeczy, ale do własnego ślubu podeszłam dość pragmatycznie :) Ślub cywilny, później obiad z najbliższą rodziną, a wieczorem impreza w mieście ze świadkami :) Uderzające było to, że czegokolwiek nie załatwiałam, zawsze na hasło "ślub" ceny znacznie podskakiwały. Np. obiad dla rodziny, w dobrej restauracji, typu skrócone menu - 90zł/os (dla około 10 osób). Wymsknęło mi się, że to po ślubie, "oj, to nie, zrobimy tak i tak, będzie lepiej (dokładnie tak samo, tylko inaczej nazwane) i 150zł/os. To samo u fryzjera, jedynie krawcowa by była OK, ale Ona była z polecenia :) A sukienkę miałam rudą, krótką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ja miałam szytą suknię na studniówkę na wzór sukni ślubnej i zapłaciłam za nią 1500zł a jako ślubna ta sama miała kosztować ponad 3 tysiące :P To jest trochę chore, no ale tak to wygląda w większości przypadków - chcesz mieć idealny ślub, to musisz zapłacić ^^

      Usuń
  16. U nas wszystko zaczęło się rok wcześniej a pierwszą rzeczą jaką zamówiliśmy był termin w kościele. Wymyśliłam sobie, że chcę wziąć ślub w dniu swoich urodzin :)
    Nie chciałabym mieć takiej sytuacji, że datę ślubu muszę uzależnić od terminu sali weselnej czy orkiestry. To oczywiście tylko moje zdanie, nie wszyscy przywiązują dużą wagę do terminu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Ja też miałam wybraną z góry datę i nie chciałam jej zmieniać. Gdybym się ogarnęła trochę później to bardzo możliwe, że nie miałabym swojego wymarzonego zespołu.

      Usuń
  17. Moja kuzynka ma we wrześniu, a ja jestem świadkową, też się trochę stresuję :) Może na Dolnym Śląsku jest inaczej (mniej ślubów?), ale wszyscy znajomi rezerwują góra rok wcześniej i zawsze wypala, w sumie dużo sal się narobiło w okolicy, djów, zespołów, jest w czym wybierać i nie ma problemu :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...