wtorek, 23 sierpnia 2016

Skin Polisher oraz Eveline - recenzje maseczek

Jak widzicie, przygotowałam dziś dla Was wpis 2w1, czyli kilka słów na temat maseczek do twarzy.
Wiem, że nie każdy chce sięgać po drogie produkty, a czasem też wygodniej jest kupić małą saszetkę, którą można również zabrać na wyjazd. Ja sama też często sięgam po tanie, drogeryjne kosmetyki, które nieraz okazują się świetnym wyborem. Czy jednak tym razem maseczki były odpowiednie dla mojej skóry i czy jeszcze kiedyś do nich wrócę?
Tego właśnie dowiecie się z dalszej części wpisu :)

Zacznę od maseczki marki Eveline - SOS dla bardzo suchej skóry
Pro-Regenerująca maseczka żelowa do twarzy, szyi i dekoltu


Jest to maska z serii Face Therapy Professional i standardowo jak dla Eveline na opakowaniu znajduje się mnóstwo napisów oraz krzyczące do nas główne obietnice producenta ;>
Wiem, że niektórzy nie przepadają za tak wieloma napisami i wolą gdy opakowanie produktu jest "czyste" i "schludne". Powiem Wam jednak szczerze, że mnie absolutnie nie przeszkadza tego typu działanie marketingowe marki, a powiem więcej, że nawet na mnie działa :P  Może jestem dziwna, ale lubię mieć czarno na białym napisane, czego mogę się spodziewać po danym produkcie, dzięki czemu po użyciu mogę też skonfrontować obietnice z rzeczywistym działaniem.

Maseczka ma przezroczystą i żelową, ale zarazem jakby wodnistą formułę, co sprzyja łatwemu jej rozprowadzaniu.
Wchłania się niemal natychmiastowo. Nawet nie wiem, kiedy moja skóra ją wypiła ^^
Według opisu na opakowaniu po 15 minutach należy usunąć resztki maseczki chusteczką lub wacikiem, ale u mnie praktycznie nic na skórze nie zostało. Najwyraźniej potrzebowałam głębokiego nawilżenia i moja cera sobie nie żałowała :D
Na koniec skóra się jedynie odrobinkę kleiła, dlatego spryskałam twarz tonikiem w mgiełce (śladowa ilość) i delikatnie przetarłam wacikiem. Starałam się jednak zrobić to na tyle delikatnie, aby nie zebrać wszystkiego, co mogłoby być jeszcze wartościowe dla mojej cery.

Jeśli chodzi o działanie, to po maseczkę sięgnęłam w chwili, gdy na mojej cerze pojawiła się spora ilość odstających skórek, które zawitały po kuracji kwasem glikolowym. Miałam więc okazję "rzucić maseczkę od razu na głęboką wodę".
Szczerze mówiąc sięgnęłam po nią z nadzieją na lekką poprawę, ale cudów się nie spodziewałam.
Tu jednak przeżyłam wielkie zaskoczenie, gdyż maseczka naprawdę zadziałała świetnie i nie wiem jakim cudem, ale suche skórki po niej całkowicie zniknęły.



Jeśli chodzi o obietnice producenta z opakowania, to nie wiem jak miałabym się do nich odnieść " *odmładza czy *redukuje zmarszczki"  po 15 minutach.... no cóż tego się nie da sprawdzić a z pewnością nie w tak krótkim czasie. Powiedzmy więc, że przymykam na to oko i przechodzę dalej ;)
Ujędrnia i napina... hmmm tego efektu również nie zaobserwowałam. Może było lekkie uczucie napięcia tuż po wchłonięciu się maski, ale po usunięciu lepkiej warstwy ze skóry minęło.


Pomijając obietnice producenta, których prawdziwości sprawdzić się nie da, mogę stwierdzić, że maska łagodzi podrażnienia i regeneruje.
U mnie sprawiła też, że zniknęły suche skórki i nie nawracały później przez bardzo długi czas, co dla mnie jest świetnym efektem i nawet jeśli nie mogę liczyć po jej użyciu na cudowny efekt super liftingu, to za 2zł chętnie będę po nią sięgała w chwilach, gdy na mojej skórze znów pojawią się suche skórki ;) 


2 produkt to Maseczka wygładzająca z Miodem i Wyciągiem z Kakaowca
Skin Polisher Cream & Honey - Montagne Jeunesse


Maseczkę tę otrzymałam na jednym ze spotkań blogerek od galerii internetowej Oladi.pl

Powiem Wam szczerze, że z początku opakowanie tego produktu kompletnie mnie nie zachęcało do użycia :D
No tak, ja jestem z natury wzrokowcem i bardzo często ulegam pięknym opakowaniom. Tu jednak opakowanie jest strasznie pstrokate a Pani umazana papką wygląda niezbyt atrakcyjnie :P No cóż, musiałam zamknąć oczy i skupić się na samym produkcie :D

Maseczka zamknięta jest w sporej wielkości opakowaniu 15 ml (dla porównania Eveline miał jedynie 7ml a jednorazowo wysmarowałam nim siebie i męża ;)). Tu więc mamy porcję na około 4 razy dla jednej osoby, przy cenie ok 5 zł za saszetkę. Przy takiej ilości produktu minusem będzie jednak brak możliwości zamknięcia. Należy więc zawinąć róg i  posłużyć się spinaczem lub klipsem spożywczym, aby chronić zawartość przed wyschnięciem.

Sam produkt ma bardzo gęstą konsystencję, porównałabym go do maślanej glinki ^^
Maślanej, gdyż jego aplikacja przypomina trochę rozsmarowywanie maślanego kremu na torcie :D
Podczas nakładania pachnie też słodziutko miodem, więc tym bardziej sądzę, że porównanie do kremu jest słuszne :P

Ciężko jest mi jednak nazwać ten produkt "Maseczką", ponieważ sposób jego zastosowania, a mianowicie "zwilżenie skóry, nałożenie maski i masowanie jej opuszkami palców przez 1-3 min, po czym zmycie wszystkiego letnią wodą" nie do końca przypomina mi typowe zastosowanie maski.
Powiedziałabym więc, że jest to tak naprawdę bardziej produkt myjący niż maseczka :>
No ale,  nie ważne jak coś się nazywa, tylko jak działa ;)

Dzięki użyciu unikalnego kremowego peelingu z miodem maseczka delikatnie oczyszcza. Granulki jojoby natomiast otwierają pory i usuwają z nich zanieczyszczenia. Produkt zawiera odżywczy krem, miód, kakao i masło SHEA.
Jak widzicie, producent obiecuje nam kremowy peeling, ale w rzeczywistości drobinek w produkcie jest baaaardzo malutko. Według mnie mają one raczej za zadanie pobudzić krążenie w skórze a niżeli  faktycznie peelingować, więc te ziarenka, to chyba właśnie wspomniane granulki Jojoby. Po nałożeniu maseczki po prostu wykonujemy sobie bardzo przyjemny, oczyszczający masaż skóry. Jako, że nie widać tu typowego peelingu mechanicznego, być może jest to coś na zasadzie peelingu enzymatycznego, jednak szczerze Wam powiem, że na składach się aż tak bardzo nie znam, dlatego nie będę strzelać i podrzucę Wam INCI :>
Może ktoś bardziej zorientowany się wypowie czy moje przypuszczenia są słuszne.
ps. Ja tu widzę kilka naprawdę fajnych składników, takich jak masło Shea czy olejki  :>


Po 3 minutkach masażu i zmyciu produktu skóra była wyraźnie gładsza w dotyku, ale nie była ani wysuszona, ani nadmiernie tłusta. Powiedziałabym, że produkt skórę oczyścił i lekko nawilżył, przy czym nie pozostawił na niej żadnej dodatkowej warstwy.
Przez pewien czas po zmyciu maseczki wyczuwałam też lekki zapach podobny do błotka :P
Nie wytrzymałam jednak długo nie robiąc niczego więcej z cerą, dlatego przetarłam skórę wacikiem zwilżonym tonikiem i w tym momencie znów poczułam słodki zapach miodku :D
Po tonizowaniu przestałam jednak czuć jakikolwiek zapach a skóra pozostała przyjemna i gładka w dotyku.

Jestem lekko skołowana mając określić ten produkt, gdyż nie jest to właściwie ani maseczka, ani peeling co sugerowałby producent :D
Jest to jednak całkiem ciekawy produkt myjący + lekko nawilżający. Myślę, że fajnie sprawdzi się w podróży, kiedy nie chcecie zabierać wielkiego bagażu. Wystarczy nam on na kilka dni i z powodzeniem może zastąpić żele, czy glinki myjące do twarzy.  Nie wywołał też u mnie żadnych niepożądanych reakcji, co zdarza mi się po glinkach i podobnych produktach.

Znacie któryś z przedstawionych dziś kosmetyków ?
Lubicie maseczki i inne produkty w saszetkach ?


26 komentarzy:

  1. Uwielbiam produkty od Montagne Jeunesse. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz. A ja dopiero pierwszy raz spróbowałam teraz :)

      Usuń
  2. Lubię maseczki w każdej formie, a po te w saszetkach często sięgam. Nie znam jednak ani jednej ani drugiej :) Eveline chętnie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ostatnio często sięgam po maseczki jednorazowe lub w saszetkach. Są bardzo wygodne :)

      Usuń
  3. maseczki w saszetkach dobra rzecz - wszystko gotowe i szybko można nałożyć na buzię :D tych nie znam, choć ta z Eveline wygląda mi znajomo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Nie trzeba nic rozrabiac i pilnować proporcji :D

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe, maseczka z Eveline też mnie chyba kusi ;) 2 zł to naprawdę niewiele za dobry produkt. Moja cera jest mieszana, ale i taka potrzebuje porządnego nawilżenia, więc jak ją gdzieś ujrzę to chapnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. 2 zł a suche skórki ujarzmione :)

      Usuń
  5. Maseczkę chętnie bym przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na liście do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam maseczki, bo nie zajmują wiele miejsca, można często wymieniać produkty i przetestować wiele wariantów, moja ulubiona to aktualnie rozgrzewająca, czekoladowa maska z 7th Heaven :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety rozgrzewających nie mogę stosować ze względu na naczynka :<

      Usuń
  8. Tej wersji maseczki Montagne Jeunesse jeszcze nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz. Ja za to nie miałam żadnej innej :D

      Usuń
  9. Miałam maskę z Montagne Jeunesse, ale inną wersję zapachową :) Byłam bardzo zadowolona ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie że przypadła Ci do gustu :)

      Usuń
  10. Lubię maseczki... najbardziej jednak błotne i inne dedykowane cerze trądzikowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że masz swoje ulubione maseczki :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Może jeszcze kiedyś będziesz miała okazję wypróbować.

      Usuń
  12. Hmm, zaciekawiła mnie ta z Montagne Jeunesse.. :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...