środa, 1 marca 2017

Shark's Fin & Black Pearl Aura - koreańskie maski

Ostatnio u mnie nieco Azjatycko się zrobiło, ale nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ Koreańska pielęgnacja aktualnie stanowi 50% mojej całkowitej pielęgnacji, a maseczki w płachcie są tym, bez czego dosłownie nie potrafię się już obejść :>.
Stosuję je przynajmniej raz na tydzień, a moja cera bardzo się z tego powodu cieszy :).

Tym razem chcę Wam opowiedzieć o 2 "morskich" maskach, ponieważ pod lubię biorę Shark's Fin, czyli maskę z kolagenem z płetwy rekina, oraz Black Pearl Aura, czyli maskę z ekstraktem czarnej perły oraz kawioru.
Brzmi to dość orientalnie, nie sądzicie ?

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej o tych maseczkach, zapraszam do lektury mojego dzisiejszego wpisu  :).

Zacznę od maski po którą sięgnęłam w pierwszej kolejności, czyli Black Pearl Aura

Perłowa maska z ekstraktem kawioru ma udowodnione działanie regenerujące, ujędrniające i wygładzające. Ekstrakt z pereł chroni skórę przed negatywnymi skutkami promieniowania ultrafioletowego. Zapobiega powstawaniu wolnych rodników i nadaje skórze piękny blask. Ekstrakt z kawioru poprzez zawartość kwasów tłuszczowych i fosfolipidów wzmacnia barierę ochronną, narażonej na czynniki zewnętrzne, skóry. Perła wraz z kawiorem wzbogaca efekt przywracania odpowiedniego napięcia skórze. Rozpuszczone w wodzie witaminy B3 działają na mechanizm syntezy melaniny, co daje efekt wyrównania koloru skóry. Woda z kwiatów róży damasceńskiej działa na skórę kojąco i nawilżająco. Zawartość BIJANGTAN czyli węgla drzewnego sprawia, że maska działa również detoksykująco i oczyszczająco.


SKŁADNIKI AKTYWNE:

Woda z róży damasceńskiej, ekstrakt z kawioru, wyciąg z czarnej perły, bijangtan.


EFEKTY:

  • • redukcja zmarszczek
  • • wygładzanie i ujędrnianie
  • • wyrównanie kolorytu-usuwanie przebarwień
  • • stopniowe oczyszczenie skóry
  • • przywrócenie witalności skórze
  • • rozjaśnienie i wygładzenie blizn

Cena - 16zł , Dostępność - WOW Cosme

Jak widzicie, maska ma standardowy owalny kształt z otworami na oczy i usta, jednak jest całkowicie czarna.
* Zdjęcie robiłam dopiero kilka dni po użyciu, dlatego na fotce maska jest sucha i pomięta ;).

Tuż po otwarciu opakowania maska jest bardzo mocno nawilżona białą bezzapachową substancją, dzięki której bardzo dobrze trzyma się twarzy.

Co ciekawe, jeśli znacie tego typu maski, to pewnie wiecie, że zazwyczaj poza nawilżeniem i lekkim napięciem skóry ciężko jest odnotować jakieś dodatkowe działanie, tu jednak było inaczej.
Tuż po zdjęciu maseczki zauważyłam na swojej skórze 2 malutkie ropne krosteczki, w miejscach, gdzie wcześniej miałam takie "gulki" pod skórą.
Najwyraźniej maseczka w jakiś sposób wyciągnęła je na wierzch ^^.

Przebiłam bardzo delikatnie krostki, oczyściłam i przemyłam Amolem te miejsca, żeby sobie nic nie roznieść po twarzy. 
Po takim oczyszczeniu na 2 dzień nie miałam już nawet śladu po gulkach ani po krostkach. Wszystko zniknęło, a cera wyglądała idealnie.

Myślę więc, że ta maska może być fajnym sposobem na takie głębsze oczyszczenie, właśnie wtedy, kiedy pojawiają się u mnie takie podskórne "gulki" (zaznaczam, że dopóki są to tylko takie gule, to staram się ich nie ruszać, bo w moim wypadku robią się wtedy tylko większe i efekt jest przeciwny do zamierzonego). 

Jedynym minusem tej maski, jaki zaobserwowałam był film, który pozostał na mojej skórze po użyciu. Czułam się tak, jakbym miała skórę posmarowaną czymś w rodzaju płynnego latexu ^^. Dziwne i niezbyt przyjemne uczucie, dlatego po godzince umyłam twarz. Pytałam jednak innej dziewczyny, która również używała tej maski i ona nie odniosła takiego wrażenia więc możliwe, że była to indywidualna reakcja mojego organizmu w połączeniu z tą maską - wytworzenie tego typu powłoczki na skórze.

Poza tą drobną niedogodnością jestem jednak jak najbardziej zadowolona z działania tej maseczki i chętnie do niej wrócę w przyszłości.

Kolejna jest maska kolagenowa -  Shark's Fin Collagen Total Effect Mask LX

Maska z kolagenem z płetwy rekina. Przywraca optymalne nawilżenie skóry. Poprawia jej koloryt i strukturę dzięki zawartości adenozyny i niacynamidu. Maska szczególnie polecana jest dla osób z pierwszymi oznakami starzenia oraz dla cery dojrzałej, suchej, zanieczyszczonej a także dla skóry palacza. Przywraca blask cerze szarej i zmęczonej. Poprawia regenerację i jędrność skóry.


SKŁADNIKI AKTYWNE:

Kolagen z płetwy rekina (2%), niacynamid, adenozyna.


EFEKTY:

  • • uelastycznienie i odżywienie skóry
  • • głębokie nawilżenie
  • • mocna regeneracja

Cena - 23zł , Dostępność - WOW Cosme

Ta maseczka jest inna niż większość masek, jakie dotychczas stosowałam, ponieważ ma formę cieniutkiego żelowego płatka, a nie typowej bawełnianej maski. Jest to dopiero 2 moja maska w tej formie ^^.
Jestem jednak wielką zwolenniczką takich masek, ponieważ idealnie przyklejają się do całej twarzy i dzięki temu, że jest to maska przezroczysta, doskonale widzimy, w którym miejscu pozostały nam jeszcze bąbelki powietrza i gdzie należy ją docisnąć. Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę ale właśnie wszelkie maski tego typu muszą być dokładnie dociśnięte aby mogły działać. Jeśli maska w którymś miejscu nie będzie przylegać, to nie będzie też działać. 
Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć maskę już po użyciu :). Wygląda trochę jak meduza :D.

Jeśli chodzi o działanie, to jest to maska typowo nawilżająca i tak też właśnie działa. Powinna się świetnie sprawdzić u osób z suchą cerą oraz jako mocne nawilżenie po różnego rodzaju kuracjach i zabiegach, przykładowo u mnie fajnie nawilżyła i sprawiła, że suche skórki po kwasach stały się mniej widoczne (nadal jeszcze stosuję kwasy, choć niebawem będę musiała z nich pewnie zrezygnować, bo wiosna się zbliża).

Po użyciu ta maseczka również pozostawia na skórze film, ale ten nie był dla mnie tak nieprzyjemny, jak ten w maseczce z czarną perłą, więc nie czułam potrzeby zmycia pozostałości. Na 2 dzień rano miejsca, w których rozprowadzałam serum pozostałe z maski, były w dotyku dość tłuste, ale wiadomo, że to nie tylko pozostałości maski, ale też sebum, które przez całą noc moja skóra wytworzyła.
Bez problemu zmyłam wszystko żelem do mycia twarzy i mogłam się cieszyć nawilżoną skórą :).


Dzięki uprzejmości WOW Cosme, miałam też okazję sprawdzić, czy moja cera polubi się z Koreańskimi kremami do twarzy.
Jak widzicie, otrzymałam zestaw 4 próbek, który pozwolił mi odrobinę poznać te kremiki. Oczywiście nie mówię tu o "poznaniu dogłębnym" bo wiadomo, że po zużyciu próbki nie dowiemy się jaki będzie długoterminowy wpływ produktu na naszą skórę jednak wiadomo, że pierwsze wrażenie też często jest bardzo ważne.

Muszę przyznać, że szczególnie się polubiłam z kremem ze śnieżnego lotosu - Queen, Snow Lotus Cream.
Ma bardzo lekką formułę, która szybciutko się wchłania i idealnie sprawdza się pod makijaż.
Krem ten jest całkowicie biały i biel tą lekko widać na skórze po rozprowadzeniu. W moim wypadku jednak absolutnie nie jest to minus, a wręcz zaliczyć to mogę do zalet tego kosmetyku, ponieważ idealnie wyrównywał koloryt mojej porcelanowej cery :).  Dodatkowo już po tej małej próbeczce dało się zauważyć, że krem powinien być bardzo wydajny.
Co do nawilżenia, czy innych kwestii nie będę się jednak odnosiła, ponieważ nie jestem w stanie tego wywnioskować po zużyciu próbki. Mam jednak nadzieję, że niebawem uda mi się bliżej poznać ten produkt :).

Kolejnym produktem, który polubiłam od pierwszego użycia była maseczka na noc bez spłukiwania Shark's Fin Collagen. Stosowałam ją oczywiście według zaleceń producenta na noc, jako ostatni krok mojej wieczornej pielęgnacji. Maseczka ta ma właściwie formułę kremu i bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając po sobie żadnej nieprzyjemnej warstwy, za to skóra w dotyku jest po niej jakby satynowa :).
Tu jednak również nie będę się wypowiadała odnośnie efektów w samej kondycji skóry, ze względu na stosunkowo krótkie stosowanie.

Nie do końca za to polubiłam się z kremem Shark's Fin Collagen Total Effect Cream.
Nie to, żeby mi zaszkodził, nic z tych rzeczy. Po prostu jest dla mnie zbyt treściwy i ciężki. Prawdopodobnie dlatego, że jest to krem przeciwzmarszczkowy do skóry suchej lub odwodnionej, czyli ma bardzo mocno nawilżać, a ja ze względu na cerę mieszaną, w kierunku do przetłuszczającej się nie potrzebuję tak mocnych kremów. Próbowałam go nakładać pod makijaż, ale dużo szybciej się po nim świeciłam, więc to po prostu nie jest krem dla mnie, za to przy suchych cerach faktycznie może się sprawdzić fajnie.

Ostatni krem, jaki trafił do mnie w próbeczce, był to Cleomee Moisture Repair Cream.
Ten produkt jest polecany do używania na dzień oraz na noc, ale od razu mówię, że u mnie sprawdził się tylko na noc, ponieważ tak jak powyższy krem z kolagenem rekina był dla mnie odrobinę zbyt ciężki, aby go stosować pod makijaż. Na noc za to sprawdził się bardzo fajnie. Nie powodował żadnych nieprzyjemności, a na skórze czuć po nim warstewkę jak po takim treściwszym kremie, jednak po jakimś czasie warstewka się wchłania. Jeśli więc chcecie go stosować pod makijaż, to zalecam go nakładać nieco wcześniej, a nie bezpośrednio przed wykonywaniem makijażu. Ten produkt również powinien się fajnie sprawdzić u osób z cerą suchą :).


Znacie opisywane przeze mnie kosmetyki ?
Stosujecie Koreańskie maski w swojej pielęgnacji ? 


30 komentarzy:

  1. Czarna wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio ogromnie polubiłam maseczki ! Te typy bardzo mnie zaciekawiły, zwłaszcza czarna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię. Tego typu maseczki są ekstra :)

      Usuń
  3. zaciekawiła mnie kolagenowa maska, jeszcze nie miałam takiej w żelowej formie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po zdjęciu myślałam, że czarna maska będzie ciekawsza ale po opisie widzę, że moja skóra bardziej skorzystałaby z nawilżenia od rekina ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy czego potrzebuje nasza skóra :)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe kosmetyki. Muszę wreszcie wypróbować te maski koreańskie 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używałam tych masek, ale czarna bardzo zachęca do zakupu. Nie przeszkadza mi gdy po użyciu maseczki czuję na twarzy film ochronny, więc dla mnie ok. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film nawet jeśli jest, to można go delikatnie zmyć po jakimś czasie. Ja tak nie raz robię, ale staram się odczekać przynajmniej godzinkę aby wszystko się dobrze wchłonęło w skórę :)

      Usuń
  7. ach ja miałam razu jednego taką maskę koreańską. Była cudna:D teraz czaję się na więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Takie maski często są super :)

      Usuń
  8. Ja bardzo lubię takie maseczki :) sama kupuję suche w postaci skompresowanej kapsułki i np moczę w hydrolancie różanym, rumianku, soku z aloesu, ogórka itp :) jeśli zależy mi na mocnym nawilżeniu stosuję grupą warstwę kremu a samą maskę moczę w wodzie i tak chodzę ok 15-20 min. Fajne są do glinek bo utrzymują wilgoć i nie zasycha na skorupę dzięki czemu lepiej się je zmywa. Ogólnie jeśli chodzi o pielęgnację to bardzo polubiłam koreańskie produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest bardzo fajny pomysł. Kiedyś myślałam o robieniu swoich własnych masek, ale mam całkiem spory zapas gotówców w kolejce do przetestowania ;).

      Usuń
  9. Wolę maski w płachcie od tradycyjnych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i masz :) Zaciekawiłaś mnie tą czarną maską :D Chciałabym jej spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię maseczki w płacie, są bardzo wygodne tylko trochę drogie. Koreańskich jeszcze nie miałam okazji testować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Ceny bywają wysokie, ale moim zdaniem warto raz na jakiś czas zapłacić nieco więcej :)

      Usuń
  12. Zaciekawiły mnie te maski w płachcie. Będę je miała na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś mnie nie przekonuje ta maseczka, w sumie nie używam maseczek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinnaś dać szansę maseczkom? Może się okazać, że je pokochasz tak jak ja :)

      Usuń
  14. Jeszcze nigdy nie miałam koreańskich maseczek :( Śmieszne są takie z otworami, chętnie kiedyś przetestuję i sama się przekonam o ich efektach :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...