sobota, 17 października 2015

Goose Creek - wosk zapachowy Kiss In The Sand + Dancing Dandelions

 
Hej Słonka :)

Biegnę dziś do Was ze świeżutkim pachnącym postem :>

Będzie to moja pierwsza recenzja wosku firmy Goose Creek, więc napiszę też troszkę o moich odczuciach co do samego wosku, nie tylko o zapachu :)


Woski Goose Creek w odróżnieniu od Yankee Candle są wykonane z wosku sojowego.
Wosk jest mięciutki (spokojnie można rozsmarować sobie wosk na rękach jeśli ma się na to ochotę) jednak jest też na tyle twardy aby dało się z powodzeniem odkroić część wosku i wrzucić do kominka. W dotyku jest taki kremowy i delikatny :>

Ale dość o konsystencji.

Wosk zamknięty jest w dużym okrągłym opakowaniu (9 cm średnicy), które podzielone jest na 6 równych części ułatwiających dzielenie porcji.

Osobiście jednak uważam że cała kostka to za dużo jak na jedno palenie bo wosk jest tak nasycony olejkami eterycznymi że zapach wypełniłby pokój w 2 sekundy po rozgrzaniu. Serio !

Ja kostkę dzielę nawet na 3 cząstki i to jest wystarczająca ilość aby w pełni wypełnić mój pokój aromatem.


 
Gdy pierwszy raz otworzyłam opakowanie z woskiem Kiss In The Sand po prostu odpłynęłam.
Pachnie cudownie, jest to ciepły, kuszący zapach dojrzałych jagód połączonych z nutami kwiatowymi. Słodycz miesza się z lekką kwaskowatością w idealnych proporcjach.
Dla mnie ten zapach jest jak ekskluzywne perfumy, mam ochotę non stop go wąchać.

Powiem Wam że byłam w szoku bo nie ja wybierałam ten wosk.
Dostałam go do testowania od Pachnącej Wanny i nie wiem, czy zatrudniają tam jakąś wróżkę ale lepiej z zapachem to nie mogli trafić.
Jest dla mnie wprost idealny <3



Woskiem podzieliłam się też z innymi blogerkami. Dałam im po kostce do przetestowania i każda która wąchała naprawdę zachwycała się tym zapachem.

On ma w sobie coś niesamowitego i uwodzicielskiego.

Ahhh.. oczywiście piszę cały czas o wąchaniu wosku ale zapach po rozpaleniu jest taki sam jak na sucho, więc po podgrzaniu nie zmienia się nic poza eksplozją aromatu w całym domu :>


W ramach naszej woskowej wymiany ja dostałam też kostkę zapachu GC Dancing Dandelions od Klaudii i tu muszę przyznać że niestety ale nie zachwycił mnie tak jak Pocałunek w Piasku.

Dmuchawca to ja tak naprawdę prawie nie czuję a to co czuję jest lekko kwiatowe i pachnie wietrzną bryzą. Taki typowy zapach polnych kwiatów o poranku, rozmyty w porannej rosie i w chłodnym deszczowym wiaterku.
Być może to mój nos płata mi figle i ktoś inny czuł by ten zapach mocniej ale dla mnie jest olbrzymia różnica pomiędzy Kiss in The Sand który czuję nawet przez zamknięte opakowanie a Dancing Dandelions, który po rozpaleniu czułam tylko wkładając nos do miseczki kominka.

Zapach sam w sobie jest całkiem przyjemny, choć nie urzekł mnie tak jak poprzednik :>

Myślę że warto wspomnieć jeszcze o cenie wosków.
Goose Creek kosztują 22 zł w Pachnącej Wannie (w odnośniku link do mojego wosku), cena wosku wydaje się stosunkowo wysoka jednak jego waga to 59g, więc moim zdaniem to całkiem dobry interes ;)

Minusem jest jednak trudna dostępność wosków GC stacjonarnie w celu powąchania i konieczność kupowania w ciemno.
Fajną opcją jest więc taka wymiana jaką my sobie zrobiłyśmy :)

Podsumowując
Woski Goose Creek jak najbardziej polecam każdemu kto ma kominek.
Moim zdaniem po prostu trzeba się przekonać o ich wyjątkowości.
Ja sama mam zamiar w przyszłości powiększyć moją kolekcję o nowe zapachy (nie ma mowy abym poprzestała na tych które mam :P )

A wy mieliście już okazję palić woski Goose Creek ?
Jak się podobają ?

23 komentarze:

  1. ja nie miałam okazji sprowadzić żadnego wosku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale żadnego żadnego ? Czy żadnego z Goose Creek ? :>

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz wypróbować woski GC to polecam Ci ten mój na start ;D

      Usuń
  3. ja właśnie mam wosk z yankee candle o zapachu bułki z rodzynkami.. ale jest intensywny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś Goose lub Kringle ? Dla mnie YC są słabiutkie w porównaniu do KC czy GC ;)

      Usuń
  4. Potwierdzam, zapach naprawdę fenomenalny <3 , zdrowiej szybko bo mam dla Ciebie swój G.G jeszcze odłożony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wyzdrowieję zanim zdążysz go wypalić :P
      Na razie to mam tylko nadzieję ze mi przejdzie do najbliższego piątku bo Meet Beauty czeka i nie chciałabym tam jechać w takim stanie

      Usuń
  5. również potwierdzam, zapach jest obłędny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam okazji poznać Goose Creek, kilka razy o nich czytałam, ale jeszcze się nie skusiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Goose Creek jeszcze nie miałam ;) Na razie udało mi się testować woski Yankee Candle (mnóstwo), Kringle Candle, Busy Bee i Essences of Life ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. zapach cudny, to fakt :) miałam przyjemność wypróbować dzięki Tobie :)
    dmuchańce są fajne, ale jakoś nie mają tego czegoś w sobie, kwestia gustu wiadomo :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, każdy ma inny nos i każdy lubi co innego ale co ciekawe każda z nas polubiła Kiss in the sand :D

      Usuń
  9. Jeszcze nie miałam przyjemności zapoznać się z Goose Creek ale mam w planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze żadnego zapachu tej firmy... do zobaczenia na Meet Beauty mam nadzieję! Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zobaczenia :) Już powoli zdrowieję, choć to nie jest krótki i przyjemny proces ^^

      Usuń
  11. Woski GC strasznie mnie kuszą:) U mnie YC rządzi:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tej marki nie znam, ale pewnie niedługo poznam... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Posiadam oba. Na początku zawiodłam sie Goosem. Zamówiłam ze cztery zapachy które ani trochę nie wpasowały sie w mój gust zapachowy. Ostatnio jednak poszłam do mydlarni i powachalam inne propozycje i zakochałam sie. Cudne.... ;-) teraz mam całkiem pokaźna kolekcje. Jagody mi niestety nie podeszły. Dla mnie Kiss in the Sun to taki jogurt jagodowy i to wszystko. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz a dla mnie ten zapach jest super, ale fakt że najlepiej wąchać na żywo bo każdy ma inny gust. Ja też bardzo polubiłam Gąski ale trzeba trafić w swój typ żeby się przekonać do tej marki bo zapachy są dość mocne i jeśli nie będą nam odpowiadały to mogą strasznie męczyć.

      Usuń
  14. Mam w domu oba. To były jedne z moich pierwszych zakupów. Ale wtedy jakoś mnie nie urzekły. Dziś bardzo sobie cenie Goose Creek. Mają wiele udanych zapachów, szczególnie na jesień. :-)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...