niedziela, 20 listopada 2016

beGlossy - Girl's Night Out - moja opinia

Zazwyczaj, kiedy opisuję pudełka, nie dodaję na zdjęcie główne fotki z widoczną całą zawartością boxa, jednak tym razem zrobiłam to celowo ;). To dlatego, że patrząc na zdjęcie sami możecie zdecydować, czy chce Wam się czytać o tym pudełku, czy lepiej spożytkować czas na coś innego.
Nie... nie chcę być złośliwa, tylko jestem zawiedziona, a z jakiego konkretnie powodu dowiecie się z dalszej części wpisu.

Pewnie zastanawiacie się skąd u mnie taki wstęp, więc od razu wyjaśniam i opowiadam.

Przyjechałam sobie do domu, w bardzo dobrym humorze patrzę, a tu leży sobie beGlossy.
Biorę się ochoczo do otwierania, rozwiązuję kokardkę, odrywam naklejkę, patrzę i co widzę ? 
Widzę to, co jest widoczne na zdjęciu głównym ^^.

Myślę sobie, co jest? Ale że to wszystko, nie możliwe... podnoszę kartkę, do której przyklejona jest miniaturka kremu YR z nadzieją, że coś jeszcze jest pod spodem, a tam tylko czarne wiórki wypełniające ponad połowę pudełka ^^.
 
Szukam standardowej karty produktów, żeby sprawdzić, czy jest wszystko, co powinno być, ale jej nie znajduję, po czym otwieram magazyn beGlossy i okazuje się, że tym razem to on spełnia rolę informacyjną.
To akurat całkiem fajne rozwiązanie, bo każdy kosmetyk dostał swoją stronę i zostały opisane najważniejsze funkcje, z powodu których produkt został wybrany do pudełka. 

Czytam pierwszy opis i okazuje się, że coś, co wzięłam w pierwszej chwili za jakiś tani dwukolorowy cień z chińczyka, jest mega drogim rozświetlaczo-bronzerem ^^ Ot zaskoczenie :D No w sumie, powiem szczerze, że pudełko trochę zyskało w moich oczach (ze względu na to, że nie był to tani cień) no ale jednak było pewne ale.. o czym napiszę późnej pod zdjęciem produktu.

Czytając poszczególne opisy w magazynie beGlossy, które tak zachwalały każdy z kosmetyków, w pewnym momencie pomyślałam nawet, że to wszystko ma sens. Tylko czy udało się w ten sposób zatuszować pierwsze wrażenie ?

ps. Gdybym oceniała pudełko jak zwykle, to przyznawałabym punkty oznaczające stopień zadowolenia każdemu produktowi.
Tym razem jednak punktów nie będzie, musicie mi to wybaczyć.

ZAWARTOŚĆ

1. Bronzer, rozświetlacz i cień do powiek 3w1 - MANNA KADAR COSMETICS
Cena produktu to 80zł /3g


Jak już wspomniałam wyżej, w pierwszej chwili pomyślałam, że ten produkt to jakaś taniocha.
Jest malutki, i bardzo leciutki, a plastik wcale nie wygląda zbyt solidnie, więc 80zł ?. W życiu bym nie pomyślała ^^.
Opis w magazynie zachęca jednak świetną pigmentacją, a to w kolorówce ma ogromne znaczenie.
Niestety od razu zobaczyłam, że kolory są bardzo ciepłe, czyli kompletnie nie dla mnie.
 Znam swoją skórę i wiem, w jakiej kolorystyce jest mi dobrze. Co mi więc po świetnej pigmentacji, jeśli będę źle w tym wyglądała? Wielka szkoda, że do pudełka nie trafił produkt w chłodnej tonacji. Wtedy byłby bardziej uniwersalny i z pewnością więcej osób by się z niego ucieszyło. Jak widzicie nawet go nie rozfoliowałam.


2. Pomadka Sheer Shine GOLDEN ROSE
Cena :14,90zł /3g


Znam te pomadki i bardzo je lubię. Są delikatne i kremowe z nawilżającą formułą.
Mam 3 kolorki, jednak ten chyba poszuka nowego właściciela ze względu na czerwony odcień, który mi się trafił.
Co prawda te pomadki nie mają mocnego krycia, jednak po co mam się zmuszać do czegoś, co może mi nie do końca odpowiadać, zwłaszcza że mam 3 inne kolory i pewnie trochę mi zajmie ich zużycie ;).


3. Peeling kawowy BODY BOOM
Cena : 59zł lub 65zł za 200g, przy czym w pudełku znalazła się miniaturka 30g, tak więc ma wartość ok 9zł.


Maleństwo (chociaż pewnie na 2 razy wystarczy) i to jak na złość o zapachu kokosa, za którym nie przepadam :P
Ogólnie peelingi lubię, więc chętnie go użyję tym bardziej że zapach nie wydaje się bardzo mocny.
Skąd wiem jak pachnie? Z tyłu opakowanie jest rozcięte ^^ Widać to trochę na zdjęciu, po prawej stronie z boku, jednak z tyłu jest dużo mocniej rozcięte niż z przodu i jest tam bezpośredni dostęp do produktu ;/. Takie już było to opakowanie, to nie ja je przecięłam...
Tyle dobrze, że to peeling do ciała, a nie do twarzy, bo do twarzy z pewnością bym nie użyła produktu, który był przecięty i nie wiem, jak długo miało do niego dostęp powietrze, czy jakieś bakterie.


4 i 5. Miniaturki kremu i płynu micelarnego YVES ROCHER
Ceny : płyn micelarny 29,90zł/200ml (w pudełku znalazła się miniaturka 50ml o wartości około 7,5zł)
Krem nawilżająco-łagodzący 42,90zł / 50ml (otrzymałam miniaturkę 10ml o wartości ok 8,50zł)


Ogólnie produkty w porządku. Z pewnością wypróbuję, ale nie wiem, co więcej mogłabym na ich temat napisać ;)

+ na zdjęciu widzicie jeszcze próbkę kremu Clinique
Chyba się nie dziwicie, że nie przyznawałam punktów produktom tak jak zwykle, no ale pełnowymiarowe kosmetyki były tylko 2, a w dodatku oba nie odpowiadają mi kolorystycznie. Cała reszta to miniaturki.
Zaczynając od YR czyli marki, którą niby fajnie, że można przetestować, jednak tak na dobrą sprawę to ma ona stoiska chyba w większości galerii handlowych i nie ma problemu z dostępem do ich kosmetyków. W dodatku marka często sama rozdaje swoje próbki.
Do peelingu, który w moim pudełku znalazł się uszkodzony - przecięty ... co nie powinno mieć miejsca.

A cena produktów w pudełku? 80zł za bronzero-rozświetlacz, którego nigdy bym nie kupiła w takim odcieniu i osobiście uważam, że to mocno zawyżona cena, nawet jak na produkt o świetnej pigmentacji.
Według mnie w przypadku takiej ceny produkt powinien się wyróżniać czymś jeszcze, chociażby ładnym opakowaniem ?
Cała reszta, licząc z cenami miniaturek to 39,90zł.

Niestety, ale nie jestem zadowolona z pudełka i uważam, że jak na boxa, którego promuje sama Zmalowana, spodziewać by się można było lepszej zawartości.

Nie było też tym razem w pudełku żadnego kobiecego gadżetu/akcesoria i trochę szkoda, bo to zawsze jakieś urozmaicenie.
ps. poprzednie beGlossy też miałam, choć o nim nie pisałam i w tamtym był mini Glov w opakowaniu z jednorożcami :D. Normalnie bym pewnie marudziła, że znów ten Glov, no ale jednorożcami z różowymi włosami nie pogardziłam :D.

Co myślicie na temat pudełka Girl's Night Out ?

37 komentarzy:

  1. products are looking great! i love yves rocher and golden rose! have a nice day!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm not so happy with this box, but YR products are nice.

      Usuń
  2. Twoja opinia nie odbiega od reszty, niestety pudełko okazało się lipą... ciesze się, że jednak nie zakupiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe. Z ciekawości wpisałam w google nazwę tego pudełka i jedna z pierwszych recenzji jest o dziwo bardzo pozytywna ^^ Aż byłam w szoku :P

      Usuń
  3. Rzeczywiście, szału nie ma. Jedynie zainteresował mnie ten peeling kawowy, o którym jest dość głosno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, peeling jest dość popularny i w sumie większość osób chce go mieć. To akurat fajne, że jego miniaturka była w boksie, choć w moim przypadku produkt ten był niestety uszkodzony.

      Usuń
  4. Nie dziwię się Twojemu rozczarowaniu - sama miałam ochotę na to pudełeczko, ale widzę że dobrze zrobiłam nie zamawiając go:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że na rynku jest duży wybór pudełek. Te popularne, z takim podejściem będą już pewnie powoli traciły klientów.

      Usuń
  5. Już na kilku blogach widziałam tą zawartość i mimo że miałam ochotę go zamówić nim poznałam zawartość, to cieszę się że tego nie zrobiłam. Swoją drogą praktycznie każda przeczytana przeze mnie notka na jego temat była nie pochlebna co mnie z drugiej strony nie dziwi. Się nie popisali beglossy i Zmalowana :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co poradzić. Mówi się trudno i żyje się dalej ^^.
      Wiadomo, że ludzie nie będą pisali tylko superlatyw jeśli coś było nie tak.

      Usuń
  6. Cieszę się że nie zamówiłam tego pudełeczka,bo byłabym rozczarowana, w prawdzie w przeciwieństwie do Ciebie kocham kokosa, i z peelingu byłabym zadowolona - aczkolwiek ja bym napisała do be glossy że dostałaś naderwany produkt - zwykle gdy coś mi nie pasuje piszę do firm od których coś kupiłam/ zamówiłam ;)) Ale pudełeczko bardzo słabe ;((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie chce mi się przechodzić przez reklamacje dla miniaturki peelingu. Kiedyś raz reklamowałam cień mineralny, który przyszedł całkowicie rozsypany i dostałam nowy, jednak w tym wypadku po prostu nie chce mi się w to bawić.

      Usuń
  7. Hej :) Zmalowana poinformowała na snapchacie że sama jest zawiedziona zawratoscia pudełka. Prowdopodobnnie ona podała wytytczne "beglossy " a oni sie nie dostosowali. Powiedziala ze zaluje tej wspolpracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jestem zaskoczona. Przecież to było logiczne, że to nie ona ustalała firmy i produkty, które wejdą do tej edycji.
      Ona je jedynie zatwierdziła, choć z pewnością wiedziała jaka będzie zawartość (w każdym razie większość zawartości), bo przecież zrobiła zdjęcia makijażu krok po kroku, przy użyciu kosmetyków, które znalazły się w pudełku.
      Na jej zdjęciach widać bronzero-rozświetlacz i pomadkę GR, a w treści jest też mowa o kremie YR. Nie mam snapa, więc nie dowiem się co konkretnie tam mówiła, ale twierdzenie, że podała tylko wytyczne jest raczej naciągane skoro kosmetyki miała i zrobiła z nimi makijaż do magazynu beGlossy. Wierzę jednak, że żałuje tej współpracy ;)

      Usuń
  8. ojojoj no to wiele hałasu o nic... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Spodziewałam się lepszej zawartości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz racje,zawartość mogłaby być o niebo lepsza :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słabiutkie, cieszę się, że nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwę, że się cieszysz ;).

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Taki zapychacz miejsca i udawacz wartości ten rozświetlaczo-bronzer za 80zł :P

      Usuń
  13. Z tego pudełka najbardziej mnie cieszy peeling. Co do reszty, to spodziewałam się zupełnie czegoś innego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też najbardziej mi się podoba peeling, pomimo dziury w opakowaniu.

      Usuń
  14. Bardzo biedniutkie to pudełko :(
    Dobrze, że beGlossy nigdy mnie nie kusiło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szczęście :> Ja dość łatwo ulegam pokusom boxowym ^^. Teraz i tak rzadko się u mnie pojawiają ale jakiś czas temu bez 2 w miesiącu się nie obeszło ;)

      Usuń
  15. Mam ten peeling kawowy u siebie i jestem zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Najgorsze że ten owy ''super bronzer'' to made china haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no w sumie wcale mnie to nie dziwi. Nawet opakowanie tak wygląda ;) Nawiasem mówiąc moje chińskie paletki, które kupowałam po 10zł też mają świetną pigmentację. Tylko ta różnica w cenie pomiędzy nimi, a tym produktem ^^.

      Usuń
  17. ja nigdy nie byłam fanką takich pudełek i nigdy żadnego nie zamówiłam i raczej nie zamówię ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że go nie zamówiłam. Mam tylko ten płyn do demakijażu (dostałam gratisowo w sklepie :-P) - nawet dobrze się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nawet fajne te pudełko, ale jakbym miała za nie zapłacić to raczej byłoby mi szkoda kasy....

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, oraz obserwację. Są one dla mnie wielką motywacją oraz nagrodą.
W wolnych chwilach staram się odwiedzać Was wszystkich :)

ps. komentarze z linkami zazwyczaj trafiają bezpośrednio do spamu, więc ich nie zostawiajcie. Nie martwcie się, trafię do Was :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...